piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 48

-Polubisz ich z całą pewnością - powiedział z uśmiechem Seliw, prowadząc Falena do pałacowych ogrodów, w których to czekało jego nowe rodzeństwo. Starszy książę spojrzał na niego spode łba i rzucił chłodno:
- O tak, już nie mogę się doczekać.
- Trochę entuzjazmu, chłopcze - poprosił, otwierając wrota wyjściowe.
- Więcej się już nie ta - mruknął pod nosem. Seliw poprowadził młodego księcia kamienną ścieżką do drewnianej altany, otoczonej krzewami wielobarwnych kwiatów. Przy kryształowym stoliku siedziało troje elfów. Pierwszy z nich, zapewne Sevian, był wysokim, szczupłym mężczyzną, odzianym w czarną szatę. Jego ciemne włosy były lekko falowane; sięgały za uszy. Właśnie rozmawiał wesoło z dwiema kobietami. Długie, kruczoczarne włosy pierwszej z nich były nakryte jedwabną chustą w kolorze śnieżnej bieli. Miała ona na sobie turkusową suknię z bufiastymi rękawami, przeplataną srebrnymi nićmi. Po jej prawicy siedziała druga siostra, znacznie drobniejszej postury. Jej czarne oczy miały figlarny wyraz, pasujący do szalonych, czarnych loków, wydających się żyć własnym życiem. Podczas gdy głowę pierwszej z kobiet, tej starszej, o poważniejszym wyglądzie, zdobił srebrny diadem, młodsza przyozdobiła się zaledwie wiankiem z białych stokrotek, co nadawało jej bardziej dziewczęcego wyglądu. Odziana była w zwiewną sukienkę z kremowej koronki. Spod podwiniętego rękawku wystawało Znamię Kardena, w postaci czarnego węża owijającego się w okół lewego przedramienia dziewczyny.
- To ja was zostawiam.... - powiedział Seliw, dyskretnie się wycofując, zostawiając tym samym swojego wymarzonego zięcia sam na sam z nową rodzinką. Była to dosyć krępująca sytuacja dla młodego Zdrajcy, który najchętniej przeszedłby obojętnie dalej.
- Ty jesteś Falen? - spytał z zainteresowaniem Sevian, uśmiechając się szeroko.
- Tak mi przynajmniej powiedziano, ale w sumie już raz moje życie okazało się kłamstwem, więc... - rzucił, wzruszając ramionami.
- No, ale przynajmniej aktualnie jesteś naszym przyrodnim bratem, więc siadaj - zaproponował, wskazując miejsce koło siebie. Cassidy zmierzyła Falena zadowolonym spojrzeniem i szepnęła Serenie do ucha:
- Naprałam ochoty na kazirodztwo.
- Cassie! - zawołał starsza, posyłając jej karcące spojrzenie.
- No co? Powiedz, że ty nie - zachichotała młodsza. Sevian wywrócił teatralnie oczami.
- Robi się coraz dziwniej... Wiecie co, było miło, ale czas się zbierać... - Falen podjął próbę ucieczki, ale starszy brat usadził go z powrotem na miejscu.
- Spokojnie, naprawdę nie jesteśmy tak nienormalni, jak się może wydawać na pierwszy rzut oka - rzucił ze śmiechem. - No może Cassidy, ale... Potraktuj to jak chorobę.
- Skoro tak mówisz - odpowiedział szczerze rozbawiony Falen, odrestaurowując się nieco.
- No, ej! Czemu nastawiasz nowego przeciwko mnie? - spytała z udawaną urazą Cassidy.
- No pomyślmy... Może dlatego, że znasz go minutę, a już miałaś z nim jakieś fantazje! I to z własnym bratem!- rzuciła sarkastycznie druga z dziewcząt. 
- Oj, przecież tylko żartowałam! - Cassidy uniosła ręce w obronnym geście. - Chociaż nie powiem, ulżyłoby mi, gdyby jednak okazał się nie być z nami spokrewniony...
Serena spojrzała wymownie w niebo, po czym postanowiła zmienić temat.
- No, ale ja się jeszcze nie przedstawiła. Nazywam się Serena - powiedziała, wyciągając ku niemu dłoń na powitanie. Falen ujął ją i posłał siostrze delikatny uśmiech.
- A więc? Żenisz się, hę? - zagaił Sevian, przyglądając się bacznie bratu.
- Oficjalnie - tak, mniej oficjalnie - nawet nie mam mowy. Ucieknę oknem, jak będzie trzeba - odparł drwiąco Falen, przeczesując dłonią swe czarne włosy.
- Nie żeby coś, ale głupi to ty jesteś - Cassidy pokręciła z dezaprobatą głową.
- Jak bym słyszał swojego brata, to znaczy kuzyna, eh... Jeden dziad - mrukną Falen, marszcząc brwi.
- Tylko pomyśl - nakazała mu Cassidy, nie dając za wygraną. - Temida jest piękna, ma trochę rozumy w głowie i jest w ciebie wpatrzona jak w objawienie! Czego chcieć więcej? Powinieneś cieszyć się z takiej żony. Powinieneś się z nią ożenić...
- To już zdaje się nie twoja sprawa, kochana - upomniała ją Serena.
- No, ale powiedz, nie mam racji?
- Cassidy, daj spokój - rzucił oschle Falen. - Nie jestem typem, który da się zamknąć w ciasnych ramach małżeństwa. Jestem wolny, robię to, co chcę, a z tego, co wiem, ty też się nie ograniczasz - powiedział, spoglądając na nią spod uniesionej brwi, na co Cassidy odparła z lekkim rumieńcem:
- To zupełnie inna sprawa...
- Cassie, nie pogrążaj się już lepiej - odparła Serena z drwiącym uśmieszkiem.
- Mamy być rodzeństwem, a nic nie wiem o was... - napomknął Falen.
- Ach, no tak... Co by tu powiedzieć o sobie... Mam żonę Meridę i dwie córki - Amaris i Dalię...
- To żeś się wkopał, chłopie - rzucił kpiąco Falen, przerywając mu.
- Nie, dlaczego?
- Dzieci to tylko problemy.
- Raczej sama radość - odparł Sevian lekko. Falen spojrzał na niego jak na wariata.
- Mam rozumieć, że fascynuje cię słuchanie kłótni dzieciarni, latającej po domu i plączącej się między nogami? - spytał, unosząc obie brwi,
- A żebyś wiedział. Jak sam będziesz miał, to zobaczysz, jaka to przyjemność - powiedział pewnym przekonania głosem Sevian. - No, ale kontynuując... Mieszkam niedaleko pałacu Laxoris, kilka mil stąd na południe. Matka nigdy przede mną nie ukrywała, że jestem synem Kardena.... Ojciec też znał prawdę, ale w sumie nie przeszkadzało mu to specjalnie - powiedział chłopak, wzruszając ramionami. - W sumie ja też nie przykładałem wielkiej wagi do mego pochodzenia.
- Chociaż z tobą wszyscy byli szczerzy... - westchnął Falen ciężko. - No, ale co dalej?
- To teraz moja kolej - Serena klasnęła w dłonie. - No, to ja mieszkam na stałe w Rottenmorten z mężem, Verineem. O tym, że jestem tym, kim jestem, dowiedziałam się przypadkiem... Mój mąż zaprosił na nasz ślub Seliwa, a ten, gdy tylko zobaczył znamię, uświadomił mnie. Byłam bardzo zdziwiona, ale... Czułam się wyróżniona. To miłe uczucie.
- Niech zgadnę, to Seliw was wszystkich ze sobą zapoznał, tak? Strasznie lubi się bawić w takie rodzinne zawiłości...
- Masz rację, pierwsze spotkanie to była jego inicjatywa, ale od tamtej pory spotykamy się regularnie - odparła Cassidy, nawijając sobie na palec kosmyk włosów. - Oczywiście przy każdym spotkaniu dostaję wykład od tego tu - wskazała podbródkiem na Seviana. - To się nasłucham od niego, że mi starczy do następnego...
- Ty lepiej powiedz, za co prawię ci kazania - powiedział chłopak, posyłając jej znaczące spojrzenie. Falen przeniósł spojrzenie z Seviana, na Cassidy i z powrotem.
- Doszukujesz się nie wiadomo czego, a potem się czepiasz, nie moja wina! - zawołała ze śmiechem, wyrzucając ręce do góry.
- No bo jak się prowadzasz z nie - Zdrajcami i skoro uparłaś się łamać nasze Prawo na każdy możliwy sposób, to się czepiam! - zaoponował Sevian.
- Jednak jesteśmy rodziną - rzucił z ironicznym uśmiechem Falen. - Ja też nigdy nie stosowałem się do Prawa, aż... No cóż... W końcu je zmieniłem - wyjaśnił lekkim tonem.
- Ty jej lepiej nie mów takich rzeczy, bo jeszcze jest gotowa od Zdrajców odejść - powiedziała Serena, kręcąc głową. - A ty lepiej zatykaj uszy, jak dorośli rozmawiają - rzuciła ze śmiechem, zasłaniając rękoma spiczaste uszka Cassidy. 
- Nie jestem dzieckiem! - zaprotestowała.
- Ale tak się zachowujesz - odparowała Serena.
- Młodość to stan umysłu... - wtrącił Falen, na co Cassidy odpowiedziała przekornie:
- Wiec wychodzi na tym, że duchowo Sevian jest już dziadkiem. Wiecznie taki poważny, trochę energii, tatuśku! 
Rozmawiali tak sobie jeszcze długo, coraz swobodniej. Falen stwierdził, że może i dobrze się stało, iż okazał się adoptowany. Nareszcie ma szansę otaczać się elfami, które go rozumieją i życzą mu dobrze,. Kimś, z kim nie musi ciągle rywalizować tak jak z Cedriciem. Serena i Cassidy były w porządku, ale to z Sevianem dogadał się od razu. Mimo że nowy starszy brat był przeciwieństwem Falena pod względem charakteru, udało im się znaleźć wspólny język. 

***

Dwa dni później w pałacu Laxoris odbyło się przyjęcie zaręczynowe Falena i Temidy. Zjechali się na nie wszyscy najwięksi dostojnicy państw Unii Kardeńskiej. Podczas gdy Temida była zachwycona i wniebowzięta perspektywą poślubienia Falena,książę zaczynał coraz poważniej rozważać wbicie sobie łyżeczki od herbaty w serce. Wszystko, żeby tylko wywinąć się od ślubu! Mimo że Zdrajca był coraz bardziej zdesperowany i kończyły mu się powoli pomysły, jak to wszystko odkręcić, nie poddawał się.
- Sevian, czy to dziwne, że wszyscy mi gratulują, a ja mam ochotę ich pozabijać za to? - spytał w końcu swojego brata, z którym to stał teraz oparty o jedną ze ścian wystawnej sali balowej, popijając wino.
- To i tak postęp, że jeszcze nikomu nic nie zrobiłeś - rzucił Sevian, wyginając usta w drwiącym uśmieszku.
- Jak Seliw mógł w ogóle wpaść na taki pomysł, by z kimkolwiek mnie swatać! Czy on wie, co robi?! - warknął cicho Falen, pociągając wielki łyk czerwonego wina z owoców Lapitty. Narodowego trunku Trójkrólestwa.
- Wiesz, że nie robi tego, by ci dopiec. Martwi się o Temidę... 
- No, ale przecież mu powiedziałem, że bym jej pomagał, a do pomocy chyba obrączki nie są potrzebne! Niech od razu da mi lepiej sznur i wskaże drzewo, będzie dużo lepiej - rzucił wściekle.
- Spróbuj go zrozumieć...
- Nie, mam takiego zamiaru! Zobaczysz, jeszcze się z tego wywinę - zapowiedział, posyłając mu znaczące spojrzenie. - A ty mi w tym pomożesz.
- Daj znać, jak coś wymyślisz - rzucił ze śmiechem Sevian.
- To nie jest zabawne!
- Dobrze, już dobrze - powiedział unosząc obie dłonie (w jednej dalej trzymał pucharek z alkoholem) w obronnym geście. - Postaram się też znaleźć jakieś rozwiązanie, ale nic nie obiecuję....
- Trzymam cię za słowo - westchnął ciężko Falen, dopijając do końca wino.
- Nie chcę nic mówić, ale chyba wpadłeś w oko tamtej syrenie - powiedział szeptem Sevian, wskazując dyskretnie na szczupłą, ognistowłosą dziewczynę, uśmiechającą się do niech zalotnie. Stała dokładnie na przeciwko nich, przy marmurowej fontannie, znajdującej się w centrum gigantycznej sali balowej. Gdy tylko Falen na nią spojrzał, oniemiał na chwilę. Nieznajoma do złudzenia przypominała inną... Była do niej tak podobna... Nawet kolor oczu był ten sam. Niezwykle rzadka zieleń, o odcieniu szmaragdu. Niemal nie spotykana.
- Wszystko z tobą w porządku? - spytał Sevian z niepokojem. - Jesteś taki blady; wyglądasz, jakbyś zobaczył ducha....
- Tak, tak...  - powiedział szybko, otrząsając się z pierwszego szoku. - Po prostu z kimś mi się skojarzyła...
- Kogokolwiek nie przywodziłaby ci na myśl, bezsprzecznie jest tobą bardzo zainteresowana - powiedział z łobuzerskim uśmiechem Sevian, skinąwszy na dziewczynę. Piękna nieznajoma uśmiechnęła się ujmująco i ruszyła w ich stronę.
- Masz rację. Przyda mi się małe odreagowanie - przyznał książę, uśmiechając się pod nosem. - Przyślij ją do mojej komnaty. Lepiej, żeby Temida nie widziała, że razem wychodzimy z sali.
- Rozumiem. Ostrożność przede wszystkim - przytaknął ze śmiechem Sevian, dopijając resztę wina. -Miłej zabawy.
Meridiane Falori
_____________________________________________________________
Cześć, co myślicie? ;) Piszcie, czy wam się podobało :***
Zapraszam do lajkowania naszego fanpage'a :D --------> KLIK

10 komentarzy:

  1. Śmiesznie by było gdyby to jednak była Wiktoria haha...
    Ale nie moge sie doczekać następnego rozdziału! xD
    A właśnie co tam u Wiki? O.o

    OdpowiedzUsuń
  2. hahah :D
    Syrena przypominająca Tori :D
    Rodzeństwo Falena jest spoko :)
    Przynajmniej jest wśród "swoich" :)
    Falen mimo zbliżającego się ślubu i tak pogrywa :)
    Nie lubi być ograniczony :)
    Zastanawiałam sie dlaczego na zdj jest Tori, a teraz już wszystko wiadomo :*
    Pozdrawiam i czekam na NEXT!!!
    P.S. Życze weny :* I jak poszły testy ?? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. heh niech zgadnę to Nasza Wiktoria. ale przepraszam za swoje słowa nasza kochaną Autorke ale nie podoba mi sie ten cały ślub i wogle. Ale i tak życze ci weny i czego jeszcze sobie zapragniesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale się dzisiaj ubawiłam! Scena w altanie po prostu super!
    I, ekhm, sobowtór Wiktorii?? Zaczynam się bać.. ;p
    Ciekawa jestem co wymyślisz w następnym rozdziale.
    Czekam z wybitną niecierpliwością. :D
    Pozdrawiam,
    S.c.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale słodziaśnie, Falen ma fajne rodzeństwo! Nie, żeby Nim i Cedric nie byli fajni, ale to tak naprawdę nie jest jego rodzeństwo tylko kuzyni. O mamuniu, dziwne to :) Hmm, Wiktoria jako syrena... może to jakaś jej bliźniaczka z alternatywnego świata? Uuu, to byłoby ciekawe xD A szczerze mówiąc, stęskniłam się trochę za resztą bohaterów... I wciąż nie wiem, co się dzieje z królem. A poza tym, jak Ci poszły testy? Jak dla mnie, to przyrodniczy był okropny... Czekam na następny i życzę weny :) Horace Love <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy on musi zdradzać Ją na każdym kroku ? xD
    Przebrana wiki czy jakiś zbieg okoliczności ???
    i jak testy
    i zgadzam się z bookszpank przyrodnicze były straszne chyba lepiej mi poszedł humanistyczny

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział genialny! W sumie podoba mi się to "nowe" rodzeństwo Falena. I dzięki Ci, że użyłaś imienia Cassidy, to jedno z moich ulubionych <3 Hmm... Kim może być ta syrena? Może ona porwała Wiktorię i przekształciła się w nią? Syrena by tak mogła?? Albo na przykład to tak naprawdę jest Wika, która chce pogadać o czym z Falenem w cztery oczy, więc przebrała się za syrenę i właśnie dlatego się tak zachowywała? Jestem ciekawa co wymyślisz i jak Falen uniknie ślubu z Temidą, bo nie dojdzie do niego, prawda? Dobra, to ja czekam na rozdział ;)

    Ps. Wcześniej moją nazwą było "Unicorn xx" :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny? Jestem ciekawa co z tą syreną.
    Wstrętny Seliw. Żeby Falena w małżeństwo?
    A rodzeństwo Falena boskie <3
    Chyba się zakochałam
    Falori
    Emfadora
    Falinda
    Calori
    Cevian (Coco i Sevian)
    4ever <3
    Coco Evans (żona Seviana)

    OdpowiedzUsuń