poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rozdział 43

Jeszcze tego samego dnia, w którym odbył pogrzeb króla, z Alamer do Auren wyruszyło kilkanaście powozów załadowanych wszystkimi rzeczami Wiktorii, Eryka, Cedrica, Nimfadory oraz Priwettusa i kilku innych elfów, dla których Biały Pałac również był domem. Od teraz mieli oni zamieszkać w Twierdzy Auren, na północ do serca wyspy. Wszystkim szkoda było zostawiać to wszystko, ale żadne z nich nie miało zamiaru dzielić Alamer z Falenem i jego Zdrajcami.

Cedric nie mógł znieść myśli o tym, że musi zostawić stolicę* swojego państwa na pastwę starszego brata, no ale co mógł zrobić? Na razie nic. Teraz, kiedy Rosengard wycofał się z Przymierza, Zdrajcy mieli przewagę. Jednakże Cedric nie miał zamiaru dawać za wygraną. Już miał pewien plan. Kiedy dojdzie do koronacji Falena, Unia Kardeńska znacznie zyska na pozycji i trudniej będzie wygrać wojnę, która lada dzień mogła wybuchnąć. Młodszy z książąt postanowił więc zrobić wszystko, by nie dopuścić do mianowania drugiego królem.



Nimfadora również opuszczała rodziny dom ze smutkiem. Dodatkowo wszystko potęgował fakt, że z Auren było znacznie bliżej do posiadłości lorda Rebio, a to oznaczało, że będą się częściej widywać. O wiele częściej. Księżniczkę przechodziły ciarki na samą myśl, zwłaszcza że teraz, kiedy Wespazjan nie żył, nie da się dłużej odwlekać ślubu. Przygotowania więc zaczęto już tydzień po pogrzebie, a wstępną datę wyznaczoną na za trzy miesiące. Eryk nawet proponował dziewczynie wspólną ucieczkę, lecz wtedy chociaż jej serce krzyczało „tak”, ona odpowiedziała „nie”. Nimfadora pragnęła jego całą sobą, lecz nie mogła nie spełnić ostatniej woli ojca. Zresztą… Wiedziała, że nawet gdyby uciekła, Rebio by ją odszukał. Nie dałby za wygraną.

Co się tyczy Falena… Przepełniała go euforia. Teraz, kiedy wszyscy myśleli, że król umarł, to, czego tak chciał, było nareszcie na wyciągnięcie ręki. Zanim jednak dojdzie do koronacji, trzeba uporządkować kilka spraw w królestwie… Ale dla niego to nie problem. Szybko załatwi formalności i tron będzie jego. Jedyną rzeczą, która spędzała mu sen z powiek, była Temida i zbliżająca się data porodu. Księżniczka była już w ósmym miesiącu i właściwie wszystko mogło  zacząć się w każdej chwili. Seliwiańska księżniczka była podekscytowana i chociaż trochę się bała, nie mogła się doczekać momentu, w którym pierwszy raz przytuli swoje maleństwo. Gorzej sprawa wyglądała z Falenem… Poniekąd zdążył się już przyzwyczaić do myśli, iż będzie ojcem, ale nadal był zdania, że najlepiej zrobi, jak do tego dziecka w ogóle nie będzie się zbliżał. Starszy z książąt sądził, że zupełnie się do tego nie nadaje. No bo jak on, który nie przepada za dziećmi, miałby nagle nauczyć się je nie tylko lubić, ale i opiekować się jednym z nich? Troszczyć? Przecież to rodzice przeważnie wpajają dziecku najcenniejsze wartości moralne i uczą życia, lecz jakie wartości miał mu niby wpoić Falen, który nie wyznawał żadnych zasad? Jedno było pewne. Będzie najgorszym ojcem wszech czasów. Przynajmniej on tak myślał, bo Temida nie chciała nawet słuchać, jak tak o sobie mówi. Księżniczka nieustannie próbowała zaangażować go w między innymi wybieranie ubranek dla nienarodzonego maleństwa albo wybieraniem imienia, ale on pozostawał oporny. Zupełnie tak, jak wtedy, gdy Temida prosiła go o pomoc, w umeblowaniu komnaty dziecięcej…

- Jak sądzisz, jaki kolor na ściany będzie najlepszy? – spytała z podekscytowaniem, rozglądając się po przestronnej komnacie, znajdującej się pomiędzy sypialniami Temidy i Falena. Na razie jeszcze pokój świecił pustkami, ale meble były już w drodze z Berleso, skąd zostały sprawdzone.

- Hmmm…. Czerń?
Temida westchnęła ciężko.
- Zielony? Ach, dobry pomysł, Falenie. A co z zasłonami? Może purpurowe? Albo kremowe… Będzie ładnie kontrastować.
- Może czarne? – podsunął, posyłając jej drwiący uśmieszek.
- Niech będą kremowe – Temida wywróciła oczami z irytacją. – A podłoga… I nie, nie będzie czarna! – zawołała, widząc, jak ten już otwiera usta.
- Dlaczego? Czarny to bardzo ładny kolor. Albo brak koloru – książę wzruszył ramionami.
- Falen, to ma być pokój dla dziecka, a nie wystawa w domu pogrzebowym!
- Temido, to będzie Zdrajca! Zdrajcy tak się noszą! Chyba nie chcesz, żeby nasz syn, córka lub inne bliżej niezidentyfikowane coś mieszkało w jakiejś świątyni różu i słodyczy! – powiedział książę, wyrzucając ręce nad głowę.

- Mała Dalia nie będzie chodzić w czerni – zaprotestowała księżniczka, kładąc rękę na brzuchu.
- Dalia? – zdziwił się Falen. – Zaledwie wczoraj twierdziłaś, że nazwiesz ją Aurore, a tydzień temu miał to być chłopiec, imieniem Avis. Zdecyduj się, kobieto!
- Cicho bądź i przestań mnie stresować, bo mały Tarion też się stresuje, kiedy mamusia się stresuję. Chcesz żeby nasze dziecko miało nerwicę? – spytała z wyrzutem, zakładając ręce na biodra.
- Trion? Czyli jednak syn?
   - Ach! Powiedziałam Tarion, nie Trion, ignorancje!
- Nie ważne! Chwilę temu była córka! Zdecyduj się – powtórzył ze śmiechem. – Nie wierzę, by nasze dziecko tak szybko potrafiło zmieniać płeć.
- W ogóle mnie nie wspierasz  – powiedziała obruszona. – Chodź, Lunaris, wychodzimy.
- Czyli jednak córka? – zawołał, kiedy wychodziła.
- Byłeś dla mnie nie miły, więc się nie dowiesz!
- Trzeba było poprzysiąc celibat – mruknął pod nosem Falen, spoglądając wymownie w sufit.

_______________________________________
* Alamer to serce Karaniry, a tereny wokół traktowane są jak stolica. To w Alamer podejmowane są najważniejsze decyzje, to tu rozkwita całe życie kulturowe i towarzyskie.
Meridiane Falori ^^^
_____________________________________
Co myślicie? :D Piszcie w komentarzach :***
PS Przepraszam, że dziś nie dołączyłam zdjęcia ;)

7 komentarzy:

  1. Pierwsza :P
    Rozdział super ciekawa jestem czy to dziewczynka czy chłopiec. A także jestem ciekawa jak rozwiniesz wątek Falen- Wikoria
    Pozdrawiająca Katherina xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha...
    Przez większość rozdziału ( końcówke ,żeby nie było że jestem złą kobietą XD) sie śmiałam
    ale Falen ma racje taki mały bobas ubrany na czarno fajnie by wyglądał xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialna część Temidy i Falena. Po za tym Falen miał zabić Rebio. Taką przynajmniej mam nadzieje. No cóż czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. heh perypetie rodziców ^.^
    ale z rebio trzeba coś zrobić to nie może tak zostać ;(
    i nic nie ma o wiktorii /

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... Rozdział świetny! Ale rozwaliło mnie jak Falen nazwał swoje dziecko "bliżej niezidentyfikowanym czymś" XD Ogólnie cała ich rozmowa była genialna :D Temida cały czas zmieniająca imiona i płeć dziecka, no i Falen z tym swoim czarnym. Jeszcze ten świetny foch Temi na koniec "Byłeś dla mnie niemiły, więc się nie dowiesz" po prostu powalasz ;) No coż, co tu dużo pisać rozdział wspaniały, podziwiam ciebie za tą rozmowę Falena z Temidą i nwm co jeszcze. Do czasu aż napiszesz kolejną notkę :*

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne <3
    Usmiałam się na końcu :D
    "Trzeba było poprzysiąść celibat" :D
    Wątpie, że Falen by wytrzymał :)
    A Temida :) Co chwilkę zmienia imię i płeć dziecka :)
    Szkoda, że musieli się wyprwadzić :(
    Szkoda mi też Nimfadory :'( Mam nadzieję, że jakimś cudem nie dojdzie do ślubu :)
    Pozdrawiam :* i czekam na NEXT!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zmiana.. Sam tekst. Heh... Celibat i Falen... A co do dziecka Temidy to naprawdę zdolne :-)
    I plose nie dopuść do ślubu
    Falori 4ever <3
    Emfadora 4ever <3
    Calori 4ever. <3
    Falinda 4ever <3
    Coco Evans
    Ps. Na liście parringów nie ma Nebio albo Rimfadory

    OdpowiedzUsuń