czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział 23



 Na zegarach w całym pałacu wybijała właśnie północ, a to znaczyło, że czas zacząć naradę. Zdrajcy obradowali w wielkiej, posępnej izbie, znajdującej się w podziemiach Alamer. Brak okien rekompensowały liczne kandelabry, rzucające blade światło na twarze zebranych. W centralnej części komnaty znajdował się okrągły stół wykonany z kamienia, na którym ktoś kiedyś wykuł mapę nieba. Wokół tego też stołu ustawione było dziesięć krzeseł, w tym jedno puste. Na pozostałych dziewięciu zasiedli natomiast książę Falen, seliwiańska księżniczka Temida, sir Menessef, lady Afra, baron Agis, lord Fidelis, hrabia Priam z małżonką Liane oraz hrabia Flin.  Ponadto na krwistoczerwonym dywanie, znajdującym się przy murowanym kominku wygrzewała się Saphria, „pupilek” starszego z braci. Biała wilczyca obserwowała ich swymi bystrymi, ciemnymi oczami.
  - Cóż to za ważne wieści, Fidelisie, które to kazały ci prosić mnie o zwołanie zebrania? – spytał Falen, mierząc podejrzliwym spojrzeniem siedzącego po przeciwnej stronie żylastego mężczyznę.
- Mam dla ciebie, książę, dobre wieści – odparł dumnym głosem Fidelis.

- A więc słucham.

- Otóż, okazało się, iż książę Nerias pragnie przyłączyć swój kraj do nas. Jeseden nie jest co prawda silnym księstwem, ale za to bardzo rozległym. Możemy wiele skorzystać, jeżeli włączymy go do Unii Kardeńskiej – wyjaśnił, wodząc swoimi ciemnymi oczami po twarzach zebranych.

- Czy książę Nerias jest tu dziś z nami? – spytał chłodno Falen, nie podzielając entuzjazmu reszty.

- Tak, panie.

- Wprowadź więc go do nas. Muszę się z nim rozmówić.

- Po co tracić czas na rozmowę, skoro można szybko ich przyłączyć, zanim Nerias się rozmyśli? – odezwała się lady Afra, wachlując się swym wachlarzem z czarnej koronki.

- Znam Neriasa z opowieści i tyle mi wystarczy, aby nie ufać mu jak psu. Zaraz ocenię, czy naprawdę chce być z nami, czy jest on tylko szpiegiem mojego brata. Jeśli mnie przekona, zostanie Zdrajcą. Jeżeli nie to zginie. Nie będę tolerował donosicieli – powiedział Falen beznamiętnie, po czym zwrócił się do Fidelisa – Długo mam czekać?

- N-nie, książę – wyjąkał nieco speszony, po czym poderwał się gwałtownie z miejsca i otworzył ciężkie, dębowe drzwi. Fidelis wrócił po chwili z Neriasem. Książę Jesedenu rozejrzał się niepewnie po komnacie i zebranych w niej wyniosłych postaciach. Saphria podniosła się leniwie z miejsca i zaczęła kluczyć wokół Fidelisa i nowoprzybyłego. Nerias popatrzył na zwierze z nieskrywaną niechęcią. Pomysłodawca zebrania wrócił na swoje miejsce.

- Wasza Wysokość, dziękuję, iż raczyłeś się ze mną spotkać – ozwał się książę Jesedenu, oddając Falenowi pokłon. Kącik ust starszego z braci drgnął w zadowolonym uśmiechu.

- Możesz powstać z klęczek. Nie czas teraz na to. Powiedz, ty jesteś Nerias, pan na Jesedenie, czyż nie?

- Tak, książę. Jak zapewne wiesz, przybyłem dziś tu, aby ci służyć.

- Dlaczego ty, który przed laty zabiegałeś o sojusz z Wespazjanem Lupusem, królem Karaniry a mym ojcem, teraz chcesz zawrzeć go ze mną? Łasiłeś się do Wespazjana, żeby tylko znaleźć swojemu państwu silniejszego przyjaciela, ale przecież wiedziałeś, iż walczył on ze Zdrajcami przez cały ten czas i to on nałożył na nas klątwę. Sprzymierzyłeś się z jednym z Krajów Przymierza, a teraz chcesz  przystąpić do opozycji? Chcesz zostać Zdrajcą? Dlaczego?

- Jeseden z Karanirą połączył mój ojciec. Ja byłem wtedy jeszcze dzieckiem, więc nie miałem głosu. Jednakże od jakiegoś czasu zacząłem dostrzegać to, że dzień, w którym Kraje Przymierza upadną, jest przesądzony. Wolę być po wygranej stronie – odparł Nerias, już nieco pewniejszym głosem.

- Na jakiej podstawie uważasz, że upadną? – spytała Temida, ożywiając się nagle.

- Przecież to oczywiste – rzucił Nerias, patrząc jej śmiało w oczy. – Po upadku Kardena, Zdrajcy byli prześladowani, brani w niewolę i skazywani na śmierć za to, czego się dopuścili. Wspólna niedola dała im siłę i poczucie jedności, które nakazuje krainom Unii Kardeńskiej trzymać się razem i udzielać wzajemnej pomocy. Z Przymierzem jest wręcz przeciwnie. Jako zwycięscy zadzierają dumnie głowy do góry i nie widzą tego, co dzieje się tu na dole. Tego, co dzieje się teraz. Podczas, gdy wśród Zdrajców wszyscy są mniej więcej równi, władcy państw opozycji walczą między sobą o pozycję, mimo pozornych sojuszy. Jeseden przez jakiś czas był zaliczany do Przymierza, więc wiem, jak to działa. Oni wiecznie się kłócili między sobą, a pewność swego triumfu przysłania im oczy na to, co się dzieje. Przymierze nawet nie dopuszcza możliwości, iż mogliby przegrać wojnę. Właśnie ta pewność przyniesie im pewnego dnia zgubę.

- Muszę przyznać, iż udało ci się mnie przekonać – powiedział Falen z uznaniem, podnosząc się z miejsca. Wszystkie oczy zebranych wlepiały się teraz w niego. Nawet Saphria odsunęła się posłusznie, ustępując mu miejsca. Nerias ani drgnął, ale za to bacznie, a nawet jakby z pewnym niepokojem obserwował każdy krok starszego księcia, przybliżający go do niego. - Mówisz, że chcesz zostać Zdrajcą, a żeby się nim stać, trzeba się najpierw wyrzec Wespazjana i złożyć przysięgę. Ostrzegam, że przemiana może trochę zaboleć… Jesteś na to gotowy?

- T-tak, Wasza Wysokość.

- Świetnie – rzucił Falen, a na jego ustach pojawił się zwycięski uśmiech.  - A więc powtarzaj za mną : Na zawsze wyrzekam Wespazjana Lupusa, który odtąd nie będzie mi ni królem, ni panem. Tym samym święte zasady Kardena stają się moimi zasadami. Zobowiązuję się przestrzegać jego prawa, które są teraz i moimi prawami.

- Na zawsze wyrzekam Wespazjana Lupusa, który odtąd nie będzie mi ni królem, ni panem. Tym samym święte zasady Kardena stają się moimi zasadami. Zobowiązuję się przestrzegać jego prawa, które są teraz i moimi prawami - powtórzył posłusznie Nerias, a każde wypowiedziane przez niego słowo pobrzmiewało niemal złowrogim echem w prawie pustej komnacie. Gdy tylko skończył, nie minęła minuta, jak jego długie płowe włosy zaczęły stopniowo czarnieć. Książę Jesedenu syknął cicho, łapiąc się za serce, gdy otaczająca go srebrzysta aura zaczęła palić jego skórę, stopniowo również zmieniając barwę na mieszaninę krwistej czerwienie i czerni nocy. Zebrani przy okrągłym stole oglądali tę scenę w całkowitym milczeniu. Teraz w izbie prócz ich przyspieszonych oddechów słuchać było tylko stłumione jęki Neriasa. Po kilku minutach wszystko ustało. Pan na Jesedenie wyprostował się dumnie przed Falenem, odgarniając swoje hebanowo czarne włosy z czoła.

- Dziękuję – powiedział z niemalże nabożną czcią.

- Może jednak będą z ciebie ludzie – odparł Falen, świdrując go spojrzeniem. – Od teraz jesteś Wyklęty zupełnie jak my wszyscy, a zatem możesz zasiadać i obradować wraz z nami – wskazał mu puste krzesło.

Nerias podziękował raz jeszcze, oddając mu kolejny pokłon, po czym powędrował ku wyznaczonemu miejscu między hrabią Flinem a hrabią Priamem. Falen również wrócił na miejsce.

- Jeśli mogę spytać – ozwał się sir Menessef – czy wyznaczono już datę koronacji?

- Nie ma jeszcze dokładnego terminu, lecz wiedz, iż nastąpi to już wkrótce – odparł Falen, pociągając łyk ze swojego srebrnego pucharu, wypełnionego słodkim nektarem. – Medyk oszacował, że Wespazjanowi pozostało około trzech miesięcy. Zapewniam, że wykorzystamy ten czas należycie.

- Co planujesz? – spytała Temida, wpatrując się w niego z fascynacją.

- Te kilka miesięcy to doskonały czas, aby sprowadzić wojska z Trójkrólestwa i Gefebor.

- Ale przecież na miejscu mamy dosyć rycerzy. Po co sprowadzać kolejnych? Póki co wojna jeszcze nie wybuchła – wtrąciła hrabina Liane.

- Kochanie, przecież to jasne! – odparł jej mąż Priam. – Większość Karaniry nie chce Falena na króla. To niemal pewne, że zwolennicy Cedrica zawiążą jakiś spisek, mający na celu zakłócenie ceremonii. Zrozum, że musimy obstawić Alamer i okoliczne wioski sporą ilością żołnierzy, żeby mieć pewność, iż nie dojdzie do zamieszek, albo co gorsza przerwania koronacji – wyjaśnił wąsaty mężczyzna, łapiąc żonę za rękę.

- Teraz to ma sens…

- A co gdy już dojdzie do koronacji? Co planujesz zrobić wtedy, książę? – spyta baron Agis. – Nawet jeśli będzie już po ceremonii, nie powiedziane, że twój brat nie będzie próbował cię obalić lub nawet dopuścić się królobójstwa. Na pewno Cedric zna więcej tajnych przejść w pałacu, aniżeli my. Nie powiedziane też, że ty o wszystkich z nich wiesz. – zauważył roztropnie. - Co jeśli postanowi przedrzeć się do zamku i rozbić nasze siły od środka?

- Mogę cię zapewnić, Agisie, że mój drogi braciszek nie stanowi zagrożenia. Nawe gdyby mnie obalił, nie może sam zasiąść na tronie, a innego kandydata póki co nie ma. Zresztą – Falen machnął lekceważąco ręką – Cedric nawet nie będzie miał okazji czegokolwiek zrobić. Gdy tylko Wespazjan umrze, zostanę królem absolutnym, a mając taką władze, nie spocznę, dopóki go nie zniszczę. Ten wzór cnót będzie mnie jeszcze błagał o litość. Wszyscy będą błagać.

- A co z pozostałymi? – spytał Fidelis. – Z twoją siostrą, a także tą ludzką dziewczyną i jej bratem.

- Tak jak Cedrica będziecie musieli mi dostarczyć, tak Eryka pozwalam wam zabić, jeśli się napatoczy. Znając go, będzie on drugim największym spiskowcem zaraz po moim bracie, więc można eliminować konkurencję zawczasu – zapowiedział, a jego oczy rozbłysły złowrogo. – Cała gra rozpocznie się wraz z ostatnim uderzeniem serca Wespazjana.

- To Eryka mamy z głowy, ale co z Nimfadorą i Wiktorią? – ozwała się lady Afra.

-  Moją siostrę zostawcie w spokoju – powiedział Falen stanowczo, a po sali potoczyły się podniesione szepty. Wszyscy bowiem spodziewali się, że starszy książę nie przepuści takiej okazji, by odegrać się na Cedricu poprzez krzywdę tak bliskiej mu osoby. Każdy myślał, że za pośrednictwem Nimfadory zechce wbić mu kolejną przysłowiową „szpilę”.

- Ale przecież…

- Milcz, Flin – rzucił tonem nie znoszącym sprzeciwu. – Już powiedziałem, mojej siostry żadne z was nie może chociażby tknąć. Ona jedyna nie zawiniła. Jeśli będzie chciała, pozwolę jej zostać w Alamer, ale niech się tylko dowiem, że którekolwiek z was coś jej zrobiło, od razu zapowiadam, że nakarmię tą osobą mojego wilka. Rozumiemy się? Saphria lubi świeże mięso.

Zdrajcy przytaknęli pospiesznie, chcąc uniknąć jego gniewu.

- Dobrze, widzę, iż mam do czynienia z rozumnymi elfami. Natomiast co się tyczy Wiktorii…

- No właśnie. Znów powraca temat Wiktorii  – prychnęła jadowicie Temida, posyłając mu znaczące spojrzenie. – Ją też masz zamiar przygarnąć do Alamer, tak samo jak Nefemis, Herie i Giannę?

- Naprawdę nadal jest zła o tamto? – mruknął Falen, wywracając teatralnie oczami. – Przecież znasz zasady. Robię to, na co mam ochotę. Widziałaś o tym, jak się ze mną wiązałaś – przypomniał, posyłając jej drwiący uśmieszek. – Dobrze wiesz, że chodzi mi tylko o zabawę. Żadnych zobowiązań. Żadnych deklaracji wiecznej miłości. Tylko przyjemność.

- Czyli nic dla ciebie nie znaczę, tak? – spytała obruszona, krzyżując ramiona na piersi.

- Oj, nie przesadzaj – poprosił, obejmując ją ramieniem i całując delikatnie w policzek. Falen wiedział, że był to teraz jedyny sposób na udobruchanie dziewczyny. Podziałało. - Wracając do Wiktorii – kontynuował – to nie mam wobec niej jakiś specjalnych zaleceń. Pozwolę jej żyć. Stanowi pewne wyzwanie. Podoba mi się to. Jeszcze nie wiem, co z nią zrobię. Zależy, co mnie natchnie – wzruszył ramionami.

- Że co?! Przecież mówiłeś, że ta ludzka dziewucha jest dla ciebie nic niewarta? – zirytowała się Temida. Falen jeszcze nigdy nie widział jej tak zdenerwowanej.

 - Mówię różne rzeczy. Mogę robić co chcę, z kim chcę i kiedy chcę. Wiedziałaś o tym. Jeśli przestał odpowiadać ci nasz mały układ, to zawsze możesz związać się z kimś innym. Mi to nie robi różnicy. Jestem młody, niebawem będę absolutem, po co się ograniczać? Nie wracajmy więcej do tego tematu. Nie chcę kolejnych scen zazdrości. Możesz zostać ze mną na moich zasadach, albo zakończyć to. Wybór należy do ciebie – powiedział ostro, obrzucając ją władczym spojrzeniem. Następnie zwrócił się do pozostałych - Koniec posiedzenia. Jesteście wolni.

Ledwie wypowiedział ostatnie słowo, a poderwał się gwałtownie z miejsca i ruszył wściekłym krokiem do drzwi. Saphria też się poderwała z legowiska i pobiegła za panem.

- Widzę, że jeszcze mu nie powiedziałaś  - szepnęła łagodnie hrabina Liane, podchodząc do Temidy. Seliwiańska księżniczka nic nie odpowiedziała. Zacisnęła tylko usta i pokręciła głową, czując ,jak gorzkie łzy napływają jej do oczu.

- Ale wiesz, że prędzej czy później się dowie. Dlaczego zwlekałaś tak długo? – spytała, a na jej dobrotliwej twarzy malował się wyraz głębokiej troski.

- Bałam się. Ciągle się boję… Jego reakcji… Boję się jego. Wiesz, jaki jest – powiedziała łamliwym głosem, spoglądając na nią oczami pełnymi łez.

- Wiem. Obie wiemy, ale mimo to go kochasz, prawda?

- Tak.

- Mówiłam ci, że będziesz tylko cierpieć.

- Zastanawiam się nad powrotem do kraju ojca – wyznała cicho.

- Nie możesz. On ma prawo wiedzieć. Obiecaj  mi, że mu powiesz – poprosiła Liane, obejmując ją pokrzepiająco ramieniem.

- Obiecuję.
Meridiane Falori
_______________________________

Mówcie, co myślicie :D Jak wam się podobało ;) Jeśli wam się podobało...
Piszcie <3 Ask

16 komentarzy:

  1. Genialny. Czy mam wrażenie ze Temide miała to coś ze jak się zobaczy kogoś i odrazu się w nim zakocha to jest ta więź? Sorki za błędy pisze z tel :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest w ciąży?!
    Obstawiam ,że est w ciąży XD
    czekam na następny
    mam nadzieje ,że będzie jak najszybciej bo nie wytrzymam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow. Temida zaszła... Tak przynajmniej to wygląda... Sytuacja się komplikuje. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak Falen zareaguje na wieść o potomku.
    Strach pomyśleć co będzie jak Wespazjan umrze. Ciekawe, czy Falen dopnie swego? Oj, oj, będzie się działo.
    Tymczasem czekam na next.
    Pozdrawiam,
    S.C.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny!! Ale, że ona zaszła w ciążę?? Jeśli tak to będzie kiepsko... Jestem ciekawa jak Falen na to zareaguje :). Po śmieci króla będzie się działo.... Czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  5. Akcja się rozkręca! Nie mogę się doczekać co będzie dalej. Oby król żył jak najdłużej. / Furt
    PS Wybacz, że nie piszę z konta, ale szkoda mi czasu na logowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję, że Temida jest w ciąży z Falenem o.O
    A się chłopak zdziwi, kiedy się dowie :D
    Rozdział super :)
    Czekam na nn ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział ,życzę weny . ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli Temida jest w ciąży z Falenem, bedzie się działo :P
    bardzo wciągająca opowieść :*
    ciekawi mnie co z Cedrikiem i Wiktorią :* oraz z Nimfadorą i Erykiem :P
    Mam nadzieje, że Falen nie jest bezdusznym łajdakiem i pozwoli Wiktori (chociaż na razie :) ) być z Cedrikiem :P ciekawi mnie co dalej z mini :P A co do Nimfadory i Eryka :P Mam nadzieje, że coś zrobią z tym księciem Rebio. Eryk ma być z Nimfadorą :*
    Czekam na next :P
    P.S. Dodawaj jak najczęściej :* Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Extra rozdział :) czekam na next w tym mnie mega zaskoczyłaś :)

    Zapraszam serdecznie na nowy rozdział http://aquasenshi.blogspot.com/2014/02/rozdzia-6.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojojojoj! Jeśli Temida naprawdę jest w ciąży, to będzie ciekawie. Nie mogę się doczekać reakcji Falena, gdy się dowie. I w ogóle nie mogę się doczekać wszystkiego :) Tego, jak potoczy się sprawa ze ślubem Nimfadory, z Cedriciem i Wiktorią, z królem... Ze wszystkich. Tak więc super, ekstra i wybitnie, czekam na next i życzę weny :) Horace Love <3

    OdpowiedzUsuń
  11. łał super masz opowiadania wciągające i naprawdę super czekam na nowy i ciekawe czy Temida jest w ciąży... ???
    Pozdrawiam Katherina :***

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy mnie się tylko wydaje, czy Temida jest w ciąży?! Jeśli tak to szok, kompletny szok!!! Nie wierzę. Ale jeśli by tak było to myślę, że mimo wszystko Falen by był dobrym ojcem. Chyba, ze by mu już kompletnie odwaliło. Mam nadzieję, że nie. takie pytanko: Czy imię Saphira tak po prostu wzięłaś, czy z Eragona? :)
    Wpadłam na genialny pomysł!!! Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko jak trochę tu pofantazjuję. Bo pisałaś, że Cedric nie może być teraz królem, bo zrzekł się korony. Falen jest najstarszym bratem, ale ludzie go nie chcą. Więc jeśli zostałby obalony to z rodzeństwa zostałaby tylko Wiktoria. Nie wiem jak to u elfów jest, ale albo ona mogłaby zostać królem albo jej mąż. A jeśli kiedyś jednak zostałaby żoną Eryka, to Eryk mógłby być królem? :)
    Wiem, poplątałam, ale nie mogłam się powstrzymać. Jakoś tak mi to przyszło do głowy :P
    Rozdział świetny :)
    Pozdrawiam ♥

    http://magicznaprzystanblogowelfik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Wiktoria, tylko Nimfadora!!! Sorry nie przeczytałam od razu tego co napisałam i takie głupie błędy zrobiłam :P

      Usuń
  13. Nerias jest królem innego państwa, zatem klątwa go nie obejmuje, bowiem Wespazjan nie jest jego królem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejmuje. Klątwą obłożono każdego wyznawcę Kardena. Chociaż teoretycznie Nerias, pochodząc z inengo państwa, nie zdradził Wespazjana, utarła siętaka nazw od Zdrajców z Karaniry :p

      Usuń
  14. Nie mogą zabić Eryka! Nie mogą! Emfadora 4ever
    Świetny czytam dalej
    Coco Evans

    OdpowiedzUsuń