wtorek, 25 lutego 2014

Rozdział 27


Gdy tylko Nimfadora i Eryk wrócili do pałacu, księżniczka od razu popędziła do kuchni. Spanikowana dziewczyna zaczęła wertować grube księgi z przepisami w poszukiwaniu jakiejś przystępnej receptury, gdy nagle usłyszała głos za swoimi plecami.
- Zgłodniałaś? Czyżby cała służba wyjechała? – spytał Falen z ironicznym rozbawieniem. Starszy z książąt stał oparty o drewniany stół, przy którym wspomniani przezeń służący zazwyczaj jadali.
- Nie, ja tylko założyłam się z Erykiem… - odparła posępnie, nie przestając kartkować książki.  – Powiedziałam mu, że doskonale radzę sobie w kuchni.

- Co takiego? – Falen roześmiał się. – Przecież ty nie potrafisz gotować.
- I w tym problem! - rzuciła, z desperacją zamykając opasłą księgę. – Nic! Nic tu nie ma!
- Ty naprawdę nie jesteś moją siostrą – zaśmiał się raz jeszcze.
- Jak nie pomagasz, chociaż nie przeszkadzaj – obruszyła się.
- Zrób to, co ja bym zrobił, a na pewno wygrasz – powiedział, wzruszając ramionami.
- To co ty byś zrobił, mówisz? W takim razie co mam uczynić? Zahipnotyzować ojca czy szantażować własnego brata? Z sumie nie zaszkodziłoby jeszcze raz porwać Wiktorii… Tak, Falenie, to genialny pomysł! – księżniczka posłała mu oskarżycielskie spojrzenie.
- Chodziło bardziej o oszukiwanie w zakładzie, ale to też są niezłe pomysły – Falen posłał jej ironiczny uśmieszek.

- Eryk przejrzy mnie na wylot. Nie dam mu tej satysfakcji – powiedziała, krzyżując ręce na piersi.
- Nie, jeśli będziesz dobrze grać – odparł beznamiętnie. – Pamiętasz setne urodziny naszego kuzyna, a właściwie twojego i Cedrica, Fiana?
- Tak. Założyliście się, kto wypije więcej Tercili (narodowy alkohol na Karanirze; bardzo mocny). Do dzisiaj nie wiem, jak dałeś radę opróżnić dziesięć kieliszków, podczas gdy Fian trafił pod stół już po piątym…  - odrzekła, a jej mina wyrażała głęboką dezaprobatę.
- Powiedzieć ci jak mi się to udało? – spytał, spoglądając na nią spod uniesionej brwi. – Oszukiwałem. Podmieniłem alkohol w mojej karafce na sok o tym samym kolorze. Skoro wtedy nikt się nie zorientował, nikt nie zorientuje się i teraz.
- Więc co proponujesz?
- Znajdź kogoś, kto cię wyręczy. Proste, czyż nie?
- To jest myśl. Zwykle nie popieram takich rozwiązań, ale teraz…
- Tak bardzo chcesz mu zaimponować, że posuniesz się do krętactwa i matactwa – dokończył za nią książę. – Jestem z ciebie dumny, Nimfadoro.
- Z tego, co wiem, ty niegdyś nieźle radziłeś sobie w kuchni – powiedziała, puszczając mimo uszy uwagę brata.
- Lepiej nie proś mnie o takie rzeczy, bo mógłbym się nie powstrzymać i dosypać nieco cyjanku albo arszeniku do jego potrawy – odparł książę, a na jego twarzy pojawił się szatański uśmieszek. – W sumie to ciekawa opcja…
- Wiesz, jednak pójdę spytać Cedrica.
Nimfadora znalazła drugiego z braci w sali treningowej, strzelającego z łuku do tarczy. Chociaż Cedric znacznie pewniej czuł się z mieczem, strzelanie było doskonałym sposobem na odreagowanie całej tej sytuacji. Z dwojga złego lepiej przez pół dnia siedzieć w pawilonie wojskowym i ćwiczyć celność na tarczy, aniżeli na Falenie, chociaż ta perspektywa wydawała się młodszemu księciu znacznie bardziej interesująca. Gdy tylko Nimfadora spytała Cedrica, czy jej pomoże, ten tylko się roześmiał.
- Przecież wiesz, że dla własnego bezpieczeństwa nie powinno się mnie dopuszczać do wszelkiego rodzaju prac domowych.
- Poważnie? Możesz wybić tuziny Zdrajców, a ugotować jednej potrawy nie potrafisz?
- Dokładnie.
I na tym rozmowa się skończyła. Zdesperowana księżniczka pobiegła szukać pomocy u Wiktorii, lecz niestety i tam jej nie znalazła.
- Mnie w gotowaniu zawsze wyręczał Eryk. Ja potrafię co najwyżej zrobić naleśniki i na tym kończy się moja przygoda w kuchni. – powiedziała. Nimfadora była bliska załamania. Teraz była już pewna, że musi wymyślić coś ekstra, żeby utrzeć nosa chłopakowi. Nagle wpadła na pomysł, aby przekupić jednego z kucharzy. Okazało się to być świetnym pomysłem, gdyż już godzinę później wszystko było gotowe. Szef kuchni przygotował dla księżniczki wspaniały tort z dużą ilością owoców i bitej śmietany. Trzeba było przyznać, ciasto naprawdę wyglądało imponująco.
- Leivel, jesteś wielki! – pochwaliła dziewczyna. – Zapłacę ci wieczorem.
- Usłyszeć pochwałę z ust mojej pan to już nagroda sama w sobie – odparł 250 – letni mężczyzna, skłoniwszy się lekko. Nimfadora uśmiechnęła się do sługi promiennie.
- Jeszcze raz ci dziękuję. Tylko proszę, nie wychodź stąd, dopóki Eryk sobie nie pójdzie, bo wszystko się wyda. Zapewne czeka już w mniejszej jadalni, w sąsiedniej komnacie.
- Rozumiem, Wasza Wysokość – powiedział kucharz, podając księżniczce srebrną tacę z tortem. – Teraz możesz zanieść go swojemu przyjacielowi.
Nimfadora chwyciła ową tacę i, otwierając drzwi nogą, przeszła do izby, w której czekał już Eryk.
- No, no, no, postarałaś się – powiedział z uznaniem, siedząc już za stołem. – Tylko jeszcze pozostaje jedna kwestia. Czy to na pewno jadalne? – zaśmiał się, na co Nimfadora spojrzała wymownie w sufit.
- Oczywiście, że tak! Mówiłam ci, iż świetnie sobie radzę w kuchni – powiedziała stawiając przed nim ciasto, a następnie ukroiła kawałek.
- Szkoda, że z ubieraniem idzie ci nieco gorzej – odrzekł przekornie.
- Nie zapomnisz mi tej wpadki, prawda?
- Nawet na to nie licz, złotko – powiedział, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, który zawsze doprowadzał księżniczkę do palpitacji serca. – Nim, to jest genialne! – pochwalił już po pierwszym kęsie. – Muszę przyznać, że niespecjalnie w ciebie wierzyłem, ale po prostu przeszłaś samą siebie. Wygrałaś.
- Dziękuję. Wiesz, starałam się – odparła, siadając koło niego. Księżniczka  śmiała się w duchu, zadowolona, że wszystko tak dobrze się udało. Eryk niczego nie podejrzewał. Wszystko układało się jak należy, dopóki chłopak nie oznajmił, że musi się napić.
- Nie! Wyrwało jej się nagle, gdy wstał od stołu. – Ty siedź, a ja pójdę do kuchni i coś ci przyniosę.
- Nie wygłupiaj się, Nim. Nie jesteś moją służącą.
- Ale naprawdę to żaden kłopot – nie dawała za wygraną. Kiedy zagrodziła Erykowi drzwi, ten już wiedział, że coś jest nie tak.

- Ukrywasz tam kochanka, czy co?
- Po prostu nie chcę, żebyś zobaczył ten straszny bałagan, jaki zostawiłam.
- Uważaj, bo uwierzę, że chodzi o porządki – mruknął przekornie, po czym odsunął dziewczynę od drzwi i wszedł do środka. – Co ja widzę. Czyżby ktoś tu oszukiwał? – chłopak przeniósł spojrzenie z kucharza na księżniczkę.
- Nie… To wcale nie tak… Leivel tylko… - zaczęła nieskładnie, czując, jak na jej twarzy pojawiają się rumieńce.
- Nie wierzę, przekupiłaś go? – spytał zdumiony. Akurat po niej nigdy by się tego nie spodziewał, biorąc pod uwagę fakt, iż według Cedrica Nimfadorze kiepsko szło oszukiwanie  nawet w czymś tak prozaicznym jak bierki.
- Oj, zaraz tam przekupiłam… Po prostu zaoferowałam mu małą pomoc finansową, a to, że chciał mi w zamian pomóc, to chyba nic złego, czyż nie?
- Tak czy inaczej, wygrałem nasz mały zakładzik i musisz teraz spełnić moje jedno życzenie – powiedział Eryk z nieskrywaną satysfakcją.
- Ech… Co mam zrobić? – mruknęła z rezygnacją.
- Dać mi kolejne dwa życzenia.
- Co? Nie tak się umawialiśmy! – zaprotestowała.
- Nie rozumiem w czym problem. Mogłem przecież zażyczyć sobie, czego chcę, a ja chcę więcej życzeń – odparł przebiegle chłopak, a na jego ustach zamajaczył się szelmowski uśmieszek.
- Mów czego chcesz – rzuciła Nimfadora, odwracając wzrok.
- Po pierwsze: pokarzesz mi swoje obrazy – poprosił.
- Nie. Zaufaj mi, nie chcesz tego widzieć – sprzeciwiła się. – To jest straszne, okropne i potworne jednocześnie. Nie zobaczysz tego.
- Oj, nie bądź taka. Nie może być tak źle. Naprawdę chcę je zobaczyć, a zdaje się, że ty mi coś obiecałaś… - przypomniał łagodnie. – Prowadź, złota rybko.
- Przypomnij mi, żebym nigdy więcej się z tobą nie zakładała – odparła Nimfadora, posyłając mu ironiczny uśmieszek. – Ale ostrzegam, oglądasz je na własne ryzyko.
- Nie uda ci się mnie zniechęcić.
- Ale zawsze mogę próbować. Jakie jest twoje drugie życzenie?
- Pocałuj mnie.
- Ten pomysł podoba mi się znacznie bardziej – odparła, uśmiechając się figlarnie, przysuwając się doń bliżej. I w tym momencie, już chyba nie muszę mówić, co było dalej.
Meridiane Falori
_____________________
 I jak wam się podobało? Mam nadzieję, że bardzo :D Słuchajcie, dzisiaj wyjątkowo dodam dwa rozdziały, żeby mieć "trochę wolnego" na napisanie rozdziału na innego bloga ;) Bardzo bym prosiła, żebyście skomentowali oba te posty :D To dla mnie wiele znaczy ^^^

6 komentarzy:

  1. Rozdział mi się jak zawsze spodobał. Czyżby Nimfadora kłamała, hmm? Nie mogę się doczekać jej obrazów.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Jest już nowy rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  2. ŚWIETNY! ^^ widzę, że Nimfadora pokazała trochę " ząbki" :) Podoba mi się taka Dora. :) Czekam na nn / Furt :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjny bardzo fajnie się czytało a każda NOWA wzmianka jest coraz bardziej wciagająca :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiło mie tu jaki wpływ falen ma na innych zapowiada sie super

    OdpowiedzUsuń
  5. Poprostu genialny <3
    Nimfadora nie umie oszukiwać i to jest jej jedna z zalet :)
    Mam nadzieję, że jednak uda jej się być z Erikiem <3
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Emfadora 4ever <3
    Gdyby nie to, że czytam kiedy są aż 73 rozdziały, pomyślałabym, że piszesz je dla mnie. Są idealne! Dwa ostatnie zwłaszcza
    Coco Evans

    OdpowiedzUsuń