sobota, 8 marca 2014

Rozdział 31


Dokładnie trzy dni od rozmowy z Wespazjanem został powołany do życia Zakon Przymierza. W jego skład wchodzili Eryk, Nimfadora, Wiktoria, Priwetus (przyjaciel Cedrica i dowódca straży w Alamer), lord Seweziel wraz z żoną Clarysą, sir Denirir, lord Rebio II, hrabia Feligh, książę Herin, reprezentujący siły Cristalionu, książę Even z królestwa Blackraven, cesarstwo Rosengardu reprezentowała natomiast księżniczka Rosalinda, sir Nisarian występował w imieniu całego Ferishere oraz lady Georgiana z Wielkiego Księstwa Leveile, a wszystkim im przewodził Cedric. Ciężko było zebrać wszystkich przy jednym stole w Twierdzy Auren i uświadomić, że to nie jest tylko wojna Karanijczyków, lecz również ich własna. Młodszy z synów Wespazjana musiał im wytłumaczyć, że jego brat nie poprzestanie tylko na zdobyciu tronu w Alamer, ale tak jak uprzednio Karden będzie chciał podbić kolejne ziemie, tworząc imperium. Księżniczka Rosalinda aż zaniemówiła, gdy dowiedziała się, iż tym niebezpiecznym Zdrajcą, o którym ostatnimi czasy było tak głośno, okazał się właśnie Falen. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że elf, za którego niegdyś próbował ją wydać ojciec i, w którym ona sama była szaleńczo zakochana, przeszedł na ciemną stronę. Rosalindę przeszył lodowaty dreszcz na samą myśl, iż gdyby ślub doszedł do skutku, byłaby ona teraz żoną Zdrajcy. Początkowo członkom Zakonu ciężko było dojść do porozumienia, gdyż każdy chciał grać pierwsze skrzypce. Ostatecznie jednak Cedricowi udało się stłumić ich wzajemną niechęć i zmusić do współpracy w jakby nie było sprawie wagi państwowej.  Zakon wspólnie postanowił przez jakiś czas przyglądać się sytuacji i bacznie obserwować poczynania Zdrajców. Ustalono też, że należy zacząć gromadzić armię i formować nowe oddziały, bo jak wiadomo, każdy dodatkowy rycerz był teraz na wagę złota. Podczas obrad Eryk wpadł na pewien pomysł… Chłopak stwierdził, że aby sprawnie monitorować każde posunięcie Falena i wiedzieć o tym, co aktualnie planuje, jeszcze zanim zabierze się do realizacji, należy wysłać w jego szeregi szpiega. Elfa, który udawałby, że jest po jego stronę, a w rzeczywistości donosiłby o zamiarach Zdrajców reszcie Zakonu. Tego oto zadania podjęła się sama Rosalinda. Początkowo osadzeniu jej w roli szpiega sprzeciwiał się skrycie w niej zakochany książę Even z Blackraven, twierdząc, iż jest to dla dziewczyny zbyt niebezpieczne, lecz Rosalinda była uparta. Młoda księżniczka z Rosengardu twierdziła, że z racji tego, że kiedyś była z Falenem bardzo blisko, szybko na nowo zdoła pozyskać jego zaufanie.
- Nie boisz się, że on coś ci zrobi? – spytał książę Herin, któremu też nie podobało się to, że taka bezbronna, filigranowa osóbka na własne życzenie pcha się w szpony Zdrajcy. – Jeśli cię zdemaskuje, będzie po tobie.

- Nie lękam się ani Falena, ani jego sług – odparła księżniczka, a w jej głosie nie było słychać  nawet nuty strachu. – Nawet gdyby poznał prawdę, mógłby mnie co najwyżej uwięzić. Wątpię, by postanowił mnie zabić.
- Nie wiem, czy wiesz, ale chodzą plotki, że Falen nawet swym najbardziej zaufanym Zdrajcom mówi niewiele z tego, co planuje. Przeważnie o szczegółach akcji dowiadują się na kilka godzin przed. Jedyną osobą, przed którą nie ma tajemnic jest Temida, ale to tylko dlatego, że ma on do niej słabość… Jeśli rozumiesz, o co mi chodzi…-  zauważył roztropnie lord Rebio II. – Ach, jaka to szkoda, że nie da się jej przeciągnąć na naszą stronę. Wyobrażacie sobie, ile moglibyśmy przed nią zdziałać!
- Temidy nie mamy i nigdy mieć nie będziemy, lecz możemy Falenowi podstawić „drugą Temidę” – wtrącił  sir Nisarian z Ferishere. – Twój brat, książę, zawsze miał słabość do kobiet i dlaczego mielibyśmy tego nie wykorzystać, by zniszczyć go od wewnątrz? – spytał, robiąc lekki ukłon w stronę Cedrica.

- Chyba nie chcesz pchać Rosalindy w ramiona tego fałszywego Wyklętego – Eryk nie krył wzburzenia, podczas gdy sama zainteresowana pozostawała niewzruszona.
- Czy ja do czegokolwiek ją zmuszam? – odpowiedział pytaniem na pytanie Nisarian, unosząc ręce w obronnym geście. – To nie musi być ona. Możemy opłacić inną.
- Nie ma takiej potrzeby. Ja to zrobię – odparła Rosalinda bez cienia strachu, a na jej pięknej twarzy malowała się głęboka determinacja.
- Chyba nie mówisz poważnie! – zaprotestował Even.
- Ja zawsze jestem poważna – rzuciła chłodno Rosalinda. – Jeśli dzięki temu zdobędę potrzebne informacje i tym sposobem przysłużę się Przymierzu, to czemu nie?
- I naprawdę jesteś gotowa tak się poświęcić? – spytała z niedowierzaniem, ale i podziwem dla jej odwagi Wiktoria.  
- Tak. Pojadę do niego jeszcze dziś.
I tym zdaniem księżniczka z Rosengardu zakończyła dyskusję w tym temacie. Gdy już kwesta szpiegostwa była ustalona, ozwał się lord Seweziel, który twierdził, że gdyby tak spróbować otruć Falena,  Rosalinda nie musiałaby robić tego wszystkiego, bo byłoby po sprawie. „Kilka kropel dolanych do wina działa cuda” – powiedział, za co Nimfadora zgromiła go wzrokiem. Temu pomysłowi (choć co najmniej połowie zebranych się bardzo podobał) sprzeciwili się kategorycznie nie tylko Nimfadora, ale i Cedric, a nawet sama Wiktoria. Albowiem Nimfadora uważała, że nikt nie ma prawa zabić Falena, a zwłaszcza w tak haniebny, godny pożałowania sposób. Cedric natomiast sprzeciwił się dlatego, gdyż stwierdził, że jeśli już konieczne byłoby zabicie jego brata, to należy zrobić to w walce, a nie po kryjomu jak tchórz, nie dając mu nawet szansy na obronę. Co się tyczy Wiktorii… Dziewczyną kierowało coś jeszcze innego aniżeli Nimfadorą i Cedriciem. Wiktoria w niezrozumiały dla siebie sposób czuła… Trudno to zjawisko określić słowami… Ona po prostu miała wrażenie, jakby jakaś mała cząstka jej samej kazała jej bronić Falena. Ta sama cząstka napawała ją jakimś dziwnym uczuciem zadowolenia i ekscytacji, gdy znajdywała się blisko niego, chociaż cała reszta ciała dziewczyny z całego serca bała się być z nim sam na sam. Tak samo było w Dolinie Smoczych Płomieni. Chociaż to właśnie Falen ją porwał i więził, i pomimo tego, że doskonale wiedziała, iż podczas każdej jego wizyty, mógł z nią zrobić dokładnie to, czego chciał, gdyż była zdana na jego łaskę, były momenty w których ten Zdrajca dawał jej jakieś niewytłumaczalne poczucie bezpieczeństwa. Wiktoria nie potrafiła zrozumieć tego wszystkiego, a tym bardziej wytłumaczyć, ale tak właśnie było. Dziewczyna bowiem nie miała pojęcia, że w ten sposób zaczynało objawiać się u niej Imevit.   

*** 


- Rosalindo… Muszę przyznać, że jesteś ostatnią osobą, którą spodziewałem się tu widzieć – powiedział Falen, posyłając dziewczynie badawcze spojrzenie. Starszy książę i księżniczka z Rosengardu znajdowali się teraz w Sali Tronowej Alamer, pod której drzwiami czekali ciekawscy słudzy, przysłuchujący się ich rozmowie.
- Życie lubi zaskakiwać – odparła dziewczyna, przeczesując dłonią swoje kruczoczarne włosy, które pod wpływem czarów zmieniły barwę z płowych, niemal białych na właśnie taką.
- Prędzej bym się śmierci spodziewał, niż zobaczyć ciebie jako Zdrajczynię… Kiedy ostatni raz się widzieliśmy, byłaś takim wzorem cnót jak moja siostra . Bałaś się nawet pomyśleć o zdradzie, zwłaszcza że twój ojciec należy do Przymierza. Mogę wiedzieć, co skłoniło cię do takiej zmiany?
- Wiesz… - zaczęła niepewnie Rosalinda, zaklinając w duchu, by Falen uwierzył w kłamstwo, które zamierzała mu wcisnąć. – Mogę ci powiedzieć, ale obiecaj, że nie będziesz się śmiał – poprosiła.
- Przysięgam.
- Widzisz… Zrobiłam to dla ciebie… - wyznała cicho, dokładając wszelkich starań, żeby jej głos zabrzmiał przekonująco. Rosalinda wiedziała, że nigdy nie zdoła przekonać Falena do tego, iż nagle tak zaczęło podobać jej się Prawo Kardena, które jej ojciec i rycerze z całego królestwa tak usilnie próbowali obalić. Księżniczka musiała wymyślić coś innego i wtedy wpadła na pomysł, by wykorzystać to, co ich niegdyś łączyło.
- Co takiego? – spytał zdumiony Falen.
- Nadal mi na tobie zależy. Byłam bardzo nieszczęśliwa, gdy nasze plany ślubne wzięły w łeb. Próbowałam się odkochać, lecz nie potrafiłam… Później dowiedziałam się, że zmieniłeś front i jesteś teraz Wyklętym. I wtedy wypatrzyłam swoją szansę… Może to głupie, ale pomyślałam, że jeśli stanę się taka jak ty, zwrócę twoją uwagę, będę mogła być bliżej ciebie, służąc ci jak inni Zdrajcy – powiedziała Rosalinda, patrząc mu śmiało w oczy. Gdy Falen zaniemówił na to wyznanie, ona kontynuowała – Kiedy przeszłam na stronę wroga, cała rodzina się mnie wyrzekła, i ojciec, i matka, moi bracia, i moje siostry. Wszyscy. Za tę Zdradę wygnali mnie nie tylko z domu, ale i ojczyzny. Muszę teraz cię prosić, byś przyjął mnie pod swój dach, bo nie mam dokąd pójść. A więc… Mogłabym zamieszkać z innymi Wyklętymi tutaj? Obiecuję, że nie będę sprawiać problemów.
- Oczywiście. W Alamer zawsze znajdzie się miejsce dla wiernego Zdrajcy, a zwłaszcza dla starej znajomej - powiedział Falen, posyłając jej filuterny uśmieszek. – Zwłaszcza, że miał być to też twój dom.
- Szczerze mówiąc dalej żałuję, iż nie doszło do ślubu.
- Zaufaj mi, jestem kiepskim kandydatem na męża – zaśmiał się Falen, wywołując tym samym blady uśmiech na twarzy zestresowanej księżniczki.
- Szkoda, że sama nie mogłam się o tym przekonać – odparła, posyłając mu znaczące spojrzenie swych ciemnych  oczu. – Ale widzę, iż szybko się pocieszyłeś… Ta kobieta w ciąży to twoja żona? – spytała, a w jej głosie pobrzmiewała nuta zazdrości.
- Nie – odparł z ironicznym uśmieszkiem na ustach. – Dziecko moje, żona nie moja, chociaż jej ojciec bardzo chce to zmienić… Mówię ci, jeszcze chyba nie urodził się taki facet, który bardziej ode mnie chciałby, aby dziewczyna go zdradziła. Dzień, w którym okazałoby się, że to nie moje dziecko i nie mam wobec Temidy żadnych zobowiązań, ustanowię świętem narodowym na Karanirze.
- Oj, daj spokój! Na pewno pokochasz maleństwo, gdy tylko weźmiesz je pierwszy raz na ręce – powiedziała Rosalinda, kładąc mu pokrzepiająco dłoń na ramieniu.
- Szczerze wątpię, by cokolwiek mogło sprawić, że poczuję do niego cokolwiek – mruknął książę, a jego twarz wykrzywił grymas niezadowolenia. – Ale zostawmy już ten temat. Może pokarzę ci, gdzie będziesz teraz mieszkać? Na drugim piętrze lewego skrzydła pałacu znajdują się sypialnie większości z mych ludzi. Powinna znaleźć się tam też komnata dla ciebie – powiedział, ruszając do drzwi.
- Falenie, a nie znalazłoby się coś bliżej twojej…? – spytała nieśmiało dziewczyna, patrząc na niego spod wachlarza długich, czarnych rzęs.
- A co ty chcesz mieć tak do mnie blisko? – odpowiedział pytaniem na pytanie, uśmiechając się to niej figlarnie. – Zdrajcy są tak zajęci terroryzowaniem okolicy, że i tak w komnatach pojawiają się przeważnie dopiero na samą noc.
- Po prostu chcę być blisko – odparła Rosalinda kokieteryjnie.
-Skoro tak wolisz, niech tak się stanie – powiedział Falen, patrząc na nią z zadowoleniem, po czym ruszył pokazać jej komnatę. Wszystko wskazywało na to, iż książę na razie wierzył jej słowom. Oby było tak jak najdłużej. Teraz Rosalinda musiała sprawić, że Falen nabierze przekonania, iż może być z nią całkowicie szczery tak, jak z Temidą. Księżniczka starała się nie wypaść z roli i sprawiać wrażenie odprężonej, lecz nie było to łatwe. Wbrew pozorom Rosalinda lękała się tej całej sytuacji, ale… Jej uczucia nie miały teraz nic do znaczenia. Miała zadanie i musiała je wykonać. 

Meridiane Falori
___________________________________
Cześć :) Co myślicie o tym rozdziale? Wiem, ze ten był trochę nudniejszy, ale musiałam wprowadzić nową postać i jakoś opisać początki Zakonu :) Przepraszam, jeśli jesteście zawiedzeni, ale w następnym rozdziale postaram się, by emocji wam nie zabrakło :DDD Piszcie, co sądzicie,a zwłaszcza o postawie Rosalindy. 
Pozdrawiam ^^^^

18 komentarzy:

  1. Ha! wiedziałam ,że Wiktoria poczuje coś do Falena. Nie wiem dlaczego, ale jakoś ostatnio zmieniłam zdanie i chciałabym, by byli ze sobą. Są takaimi przeciwieństwami i chyba to właśnie ich do siebie przyciąga.
    A tak w ogóle to kocham Cię i Twoje opowiadanie.
    Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam Kate ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Rosalinda zaczyna mi się podobać. Ale to uczucie Wic do Falena. Bleeeeee. Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widze, że Tb też nie podoba się więź między Tori a Falenem :P Nie jestem sama :P
      Pozdrawiam :P

      Usuń
    2. A ja myślałam, że nikt inny mnie nie popiera :)

      Usuń
  3. Tak!!!! Nareszcie zaczyna Imevit działać! !!! Czekam na nn :* Furt

    OdpowiedzUsuń
  4. No ,ciekawe co dalej będzie z Wiktorią
    dziwne by było gdyby nagle zakochała sie w Falenie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hey... Mojej kiepskiej pamięci się coś przypomina... Te Imevit [poprawić jak źle piszę] to ta linia łącząca dwóch ludzi na wieczność, nie? To to coś co pokazuje kto jest komu przeznaczony... Kurcze trza by było cofnąć się do poprzenich rozdziałów. Ale później. Teraz trza spać, bo już po północy...
    Czekam na nn ^^
    Ps. Rozdział świetny!

    OdpowiedzUsuń
  6. No to tak Rosalinda to postac świetna i wspaniała. Ogolnie rozdział wspaniały. Kocham twoje opowiadania. Czekam z niecierliwoscią na kolejne. Szczegolnie na watki Nimfadora- Eryk i Wiktoria-Falen

    OdpowiedzUsuń
  7. ale sie zaczyna dziać *.*
    zaciekawiło mnie jak to sie potoczy

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiktoria połączona Imevitem z Falenem?? Nie jednak wole ją z cedrikiem.
    Możecie się ze mną nie zgadzać, lecz takie jest moje zdanie.
    Ciekawi mnie czy rozwinie się romans Falena i Rosalindy :P
    Pozdrawiam i czekam na next :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Cóż nowego mogę ci powiedzieć? Chyba nic, bo rozdział świetny, jak większość.. a właściwie wszystkie. Akcja powoli się rozkręca - to dobrze bo od uwolnienia Wiktorii z akcją bywało różnie. Nie twierdzę absolutnie, że jej nie było. Była, tylko niezbyt śmiało się wychylała. Ale wiadomo, jakby wszystko było pisane 'na jedno kopyto', mogłoby się szybko znudzić. A tak jest różnorodnie. ;)
    Rosalinda. Nie wiem jeszcze czy ją lubię, ale na pewno mogłabym pochwalić ją za odwagę, pewność siebie i upór - wszystko to, nad czym ja muszę popracować. Tak więc, kto wie, może będzie dla mnie pozytywnym wzorcem ;p
    No i najważniejsze: Imevit. Między Wiktorią i Falenem. Yes, yes, yes! Ale coś czuje, że to wszystko nie będzie takie proste. Nie u ciebie. Coś poplączesz, pokombinujesz... A przynajmniej mam taką nadzieję. :D
    Oczywiście wyczekuję kolejnego rozdziału z niecierpliwością (na Czterech Żywiołach też!)
    Pozdrawiam i życzę weny i czasu na pisanie,
    S.c.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po pierwsze kolejny świetny rozdział
    PO drugie Falen i Rosalinda mają być razem ♥
    No i Imevit między Wiktoria, a Falenem ciekawe.
    Czekam zdecydowanie na next.
    Pozdrawiam
    Aqua zapraszam na 9 rozdział http://aquasenshi.blogspot.com/2014/03/rozdzia-9.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie był nudny, co prawda takie opisy nie są moimi ulubionymi scenami, ale dobrze wiem, że muszą występować, bo później nic nie trzymałoby się kupy. Nowa postać bardzo fajna. Nie będę udawać, że pamiętam jej imię (naprawdę mam problem z nazwami własnymi), ale polubiłam ją. To na co się zgodziła to coś niesamowitego, odważnego i okropnie głupiego. O to moja nowa idolka. Wydaje się słodka, ale ma to coś w sobie. No i całkiem nieźle idzie w jej nowej roli.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawią mnie najbardziej losy Wiktorii!
    Czekam na kolejny rozdział!
    ZAPRASZAM:
    www.frenchieandariexoxo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej! Dawno mnie tu nie było... Strasznie przepraszam ale nie miałam czasu zajrzeć :(. Nadrobiłam już wszystkie rozdziały i muszę przyznać, że są extra! Bardzo słodki był ten 30 o Cedricu i Wiktorii <3 Ten też jest genialny! Jestem ciekawa czy uda jej się przekona Falena do siebie. Oby tak! A tak w ogóle to zakon mógłby na przykład porwać Temidę i by było git ;) Dobra to czekam z niecierpliwością na następny rozdział! :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział super ;>

    OdpowiedzUsuń
  15. Rosalinda jest super! Już ją lubię.
    Emfadora 4ever
    Coco Evans

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi się, że wszystko tak ttłumaczysz, dajesz różne opisy i podziwiam Cię, za stworzenie tego świata, nazw i imion. Jedne z "ale" to cipowatość Eryka. No hej, drażni mnie, że jest taki porywczy i miejscami niemądry. Zdaje się, że czasy elfów itp to czasy brutalne, a tu nagle jakiś baron zaczyna się martwić o kobietę, bo chce się poświęcić dla misji. Właśnie powinni ją "popychac" do takiego działania!
    I najlepsze w rozdziale - Wiktoria x Falen. Mam ogroooomna nadzieję, że faktycznie łączy ją Imevit z Falenem, a nie z Cedrikiem... Błagam, nie łącz jej ostatecznie z Cedrikiem :|
    ~E.

    OdpowiedzUsuń