sobota, 26 października 2013

Rozdział 3

Wiktoria wraz z Cedricem miło spędziła popołudnie. Okazało się, iż świetnie się dogadują i, mimo że są z zupełnie innych światów, nie brakuje im tematów do rozmów. Dziewczyna zastanawiała się, jak to możliwe, żeby tacy mili, zabawni i sympatyczni Cedric i Nimfadora byli spokrewnieni z tym dumnym, wyniosłym, odnoszącym się z pogardą do wszystkiego co się rusza arogantem. Na samą myśl, że podczas wspólnej kolacji Wiktoria miała znowu go zobaczyć, jej ciało przeszywał zimny dreszcz. W starszym księciu było coś tajemniczego, jakby... mrocznego. Dziewczyna po prostu czuła, że coś jest z nim nie tak...

W tym samym czasie księżniczka spędzała równie miło czas z Erykiem. Chłopak nigdy nie znał dziewczyny, która byłaby taka jak ona. Delikatna, urocza, piękna i bardzo mądra. Eryk zawsze ubolewał, że wśród otaczających go przedstawicielek płci przeciwnej te cechy nigdy się nie łączyły. Zawsze którejś czegoś brakowało, a Nimfadorze? Ona zdawała się mieć wszystko.
-Dziękuję, że poświęciłeś tyle czasu mojej osobie - powiedziała kokieteryjnie Wiktoria, posyłając Cedricowi ciepły uśmiech, kiedy książę odprowadził ją do komnaty swej siostry.
- To ja dziękuję - odparł Cedric, puszczając jej dłoń. - Do zobaczenia na uczcie. - Wyszczerzył zęby, a efekt był olśniewający.


- Już nie mogę się doczekać  - powiedziała dziewczyna. Jej szmaragdowe oczy zdawały się skrzyć teraz radością.
- Ja też - szepnął książę, nie odrywając od niej wzroku. Patrzyli tak na siebie chwilę w milczeniu, gdy nagle usłyszeli za sobą znajomy, melodyjny głosik. Lekko rozbawiony.
- Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale muszę porozmawiać teraz z Tori. Ta sprawa nie cierpiąca zwłoki - wtrąciła księżniczka, która dopiero co wyłoniła się wraz z Erykiem zza rogu.
- Wada posiadania młodszego rodzeństwa, zawsze przeszkadza w ... nieważne - powiedział Cedric, patrząc znacząco na Wiktorię. Księżniczka zareagowała śmiechem na tę uwagę.
- Taka już moja rola. No chodź, Tori! Idziemy! - Nimfadora ponagliła Wiktorię, machając do Eryka. - Szkoda, że muszę cię teraz zostawić, ale to naprawdę ważne... - powiedziała, robiąc minę zbitego psa.
- Nie musisz się tłumaczyć. Nie masz przed kim - zaśmiał się chłopak.
- Nawet sobie nie żartuj. Powiedz tak jeszcze raz, a będziesz miał do czynienia ze mną - puściła do niego oczko.
- Uwierz mi, chciałbym.
Kiedy w końcu się rozstali, Nimfadora zamknęła za sobą szczelnie drzwi i pociągnęła Wiktorię w głąb pokoju.
- Opowiadaj - rozkazała, siadając na wielkim, rzeźbionym łożu, wpatrując się w swą rozmówczynię jak w obrazek. W błękitnych oczach księżniczki malowała się dziecięca ciekawość.
- Chyba nie za bardzo rozumiem... - zaczęła, rzucając Nimfadorze badawcze spojrzenie.
- No ty i mój brat... Wiesz, Cedric, ten bardziej udany... Bo o Falenie wolę nie wspominać.
- Nadaj nie rozumiem... Tylko spacerowaliśmy po pałacu, rozmawialiśmy, nic takiego. - Wzruszyła ramionami, opadając na miejsce koło niej. Te kilka zdań sprawiło, że oblicze Nimfadory pojaśniało.
- Dobre na początek - pochwaliła Wiktorię.
- A co wy robiliście z Erykiem? - spytała dziewczyna, chcąc jak najszybciej zmienić temat.
- Pokazałam mu Ogrody Eseense. Muszę przyznać, że całkiem miły gość z tego twojego brata. Chyba go polubiłam - przyznała nieśmiało, nawijając złoty lok na smukły palec. - Wszystko byłoby idealnie, gdyby Falen się wtedy nie pojawił i nie nawyzywał służby...
- Też miałam wątpliwą przyjemność poznania go... - powiedziała Wiktoria z przekąsem, przypominając sobie chłodne spojrzenie lodowato błękitnych oczu chłopaka, przeszywających ją na wskroś.
- Tak, cały Falen... Nie był taki zanim... zanim.. - głos Nimfadory załamał się lekko. Księżniczka spuściła smutno głowę i ukryła twarz w dłoniach. - Kiedyś był inny. - Tylko tyle powiedziała, nie podnosząc nawet wzroku na dziewczynę.
- Nie musisz mówić, jeśli nie chcesz - odparła Wiktoria, kładąc dłoń na  ramieniu Nimfadory. Księżniczka podniosła na nią swoje szkliste oczy.
- Przepraszam, Tori.. J-ja nie powinnam się przy tobie rozklejać...
- Ej, nie przejmuj się - Wiktoria posłała jej pocieszycielki uśmiech. - Co w tym złego? Każdy ma czasem chwilę słabości. To jedna z tych rzeczy, które są związane z naszym człowieczeństwem.
- Może masz rację - powiedziała Nimfadora po chwili ciszy, ocierając wierzchem dłoni ściekającą po policzku łzę. -  Trzeba się odświeżyć przed ucztą, w końcu przedstawimy was tam tacie. No a po kolacji nasza służka Gardien zaprowadzi waszą dwójkę do własnych komnat.
- Czekaj. Poznamy króla Karaniry? - Dziewczyna nie dowierzała.
- No oczywiście, że tak! Mieszkając pod jednym dachem byłoby raczej trudno w ogóle go nie spotkać, nieprawdaż? - odpowiedziała, rozpromieniając się nieco księżniczka.

***

Godzinę później do drzwi Nimfadory zapukał Cedric. Wraz z Erykiem musieli poczekać jeszcze trwającą kolejne pół godziny "chwilkę", bo księżniczka była tak zajęta wypytywaniem Wiktorii o jej brata, że zapomniała się przygotować.
- Dłużej się już nie dało, nie? - spytał z irytacją książę, gdy dziewczęta nareszcie raczyły do nich wyjść. Cedric spojrzał po raz kolejny z nieskrywanym zachwytem na Wiktorię. Eryk musiał przyznać, że jego siostra wyglądała bardzo ładnie, ale to od elficy nie mógł oderwać wzroku.
- Wiesz.. Jak chcesz możemy z Tori wrócić jeszcze poprawić to i owo... - odparła przekornie Nimfadora, zakładajac ręce na biodra.
- NIE! - wyrwało się jednocześnie chłopcom. Wiktoria prasnęła śmiechem.
- Niech wam będzie, możemy  iść - zakomenderowała księżniczka.
- Jakie są szanse, że ten przyjemniaczek jest aż tak "lepszy" od nas, żeby jadał w osobnej sali? - spytał Eryk z nadzieją.
- Zbyt małe - odparł z boleścią książę. - Niestety.
- Cholera - zaklął pod nosem, a Wiktoria posłała mu karcące spojrzenie, chociaż sama pomyślała to samo. Cała czwórka zeszła po spiralnych schodach. Dziewczyna, która nie była przyzwyczajona do noszenia tak długich sukni, w pewnym momencie potknęła się o jej skrawek. Gdyby nie młodszy z książąt, poleciałaby w dół.
- Nic ci nie jest? - spytał Cedric, tuż po tym jak ją złapał.
- Wszystko w porządku...  Niezdara ze mnie - odpowiedziała zawstydzona, będąc nadal w jego żelaznym uścisku. Nie dało się nie zauważać, że był naprawdę silny. Książę spojrzał jej głęboko w oczy z nieskrywanym rozbawieniem, połączonym z jakąś dziwna troską. Kiedy już udało im się bezpiecznie pokonać resztę schodów, stojący przy mosiężnych wrotach służący otworzył im je, skłaniając się nisko przed dziećmi swojego monarchy.
- Nareszcie jesteście! - zawołał jowialnie sędziwy elf, wstając od stołu i ruszając ku nim. Miał bardzo długą, białą brodę, bystre, błękitne jak u swoich dzieci, oczy, wokół których malowały się głębokie zmarszczki, nadające mu powagi. Równie białowłosą głowę starca przyozdabiała złota korona, wysadzana kamieniami szlachetnymi. Karanirski król odziany był we wspaniałe szaty w kolorze rubinowej czerwieni i złota. Monarcha już samym swym wyglądem wzbudzał respekt, a dobrotliwe oczy budziły zaufanie. - Już myślałem, że was Zdrajcy porwali! - zaśmiał się stary elf. Nikt prócz Wiktorii nie zauważył, że twarz siedzącego nieopodal Falena momentalnie stężała i nabrała jakiegoś dziwnego wyrazu...
- To dla mnie i mojego brata prawdziwy zaszczyt móc poznać Waszą Królewską Mość i przebywać pod Waszym dachem - ozwała się dziewczyna, dygnąwszy z gracją, podczas gdy Eryk skłonił się lekko.
- Och, moje dziecko, nie tak oficjalnie! - Władca machnął lekceważąco dłonią. - Ale gdzie moje maniery! Nie przedstawiłem się. Zwą mnie Wespazjanem Lupusem, kolejnym z rodu wielkiego Imeny.
Widząc zakłopotanie nowo przybyłych, Nimfadora zaproponowała, by wszyscy usiedli już do stołu.
- Dobry pomysł - pochwalił córkę Wespazjan. Monarcha wskazał im miejsca po swoich obu stronach. - Chętnie dowiedziałbym się o was czegoś więcej - powiedział w końcu, przyglądając się Wiktorii i  Erykowi z ciekawością.
- A my z przyjemnością opowiemy wszystko Waszej Wysokości - odparł już lekko odprężony chłopak, patrząc z podobnym zaciekawieniem  po twarzach zebranych. Oprócz poznanych już członków rodziny królewskiej na sali znajdowało się też kilkunastu innych elfów. Wszyscy tak samo bladzi, tak samo jasnowłosi. Zebrani natomiast lustrowali bacznie Wileńskich, szepcząc coś miedzy sobą.
- Kim oni są? - spytała cicho Wiktoria Nimfadorę.
- Dwórki, królewscy doradcy, nadworny medyk, bardziej uznani artyści, a tam - dziewczyna wskazała na tęgawego mężczyznę, ubranego w wyszywane złotem szaty - jest Król Cristallionu. Wpada do nas od czasu do czasu, jest przyjacielem rodziny.
Kiedy zasiedli na wskazane przez władcę miejsca, Nimfadora usiadła przy Falenie, od czasu do czasu spoglądając na niego ukradkowo. Jednak starszy książę był zbyt zaabsorbowany rozmową z jedną z pięknych dwórek, ażeby zwrócić uwagę na siostrę.
- A więc... skąd jesteście? - zagaił król, kiedy służba zaczęła wnosić na stół najróżniejsze potrawy.
- Pochodzimy z Polski. To taki kraj w Europie Środkowej - wyjaśniła uprzejmie Wiktoria.
- Słyszałem o waszym świecie. Gdy byłem dzieckiem, matka opowiadała mi różne historię o świecie za Barierą Nocy. Byłem bardzo ciekawy tego, co mógłbym tam znaleźć. Kiedyś nawet chciałem to sprawdzić, ale nigdy nie zrealizowałem tego pomysłu...
- Wielka szkoda - skwitował Eryk, pociągnąwszy łyk ze srebrnego pucharu, wypełnionego parującym, fioletowym napitkiem o winogronowym smaku. - W naszym świecie jest wiele pięknych miejsc, ale chyba żadne nie dorównuje Karanirze.
- Cieszę się, że tak uważasz - odparł jowialnie monarcha, uśmiechając się ciepło. - Mam nadzieję, że moje dzieci pokazały wam już Alamer.
- Tak, już to zrobiliśmy - powiedział Cedric, a kącik jego ust drgnął lekko na samo wspomnienie.
- Bardzo dobrze, bardzo dobrze - pochwalił ich władca, nakładając sobie na talerz jedną z wymyślnych potraw, stojących teraz na podłużnym stole, która zupełnie nie przypominała niczego, co Wileńscy jedli wcześniej. Karanirskie przysmaki składały się w dużej mierze z warzyw i owoców, ale mięsa też było w nich całkiem sporo. - A ostrzegliście ich już czym grozi opuszczanie pałacu po zmroku?
- Tak, już zdążyli popsuć całą zabawę - odpowiedział z przekąsem Falen, wracając zaraz do flirtowania z piękną dwórką. Cedric i Nimfadora wymienili znaczące spojrzenia. Monarcha puścił uwagę starszego syna mimo uszu i zajął się jedzeniem. Chwilę później do sali jadalnej weszło kilku odzianych w białe szaty elfów z harfami, lutniami, fletami i fletnią pana. Nowo przybyli zaczęli grać. Po jadalni potoczyła się echem piękna, eteryczna melodia. Delikatne dźwięki harfy pieściły uszy zebranych. W pewnym momencie jedna z kobiet zaczęła śpiewać nieznaną Wiktorii i Erykowi pieśń w języku, który przywodził na myśl szum drzew. Dziewczyna domyśliła się, że był to właśnie elficki. Zdawało jej się, iż na świecie nie było piękniejszej muzyki.
- Podoba ci się? - spytał Cedric, obserwując śpiewaczkę. - To nadworni muzycy.
- Są cudowni - pochwaliła, wyrywając się z chwilowego otępienia. Eryk kontynuował rozmowę z władcą na temat ich świata. Nimfadora patrzyła na niego z fascynacją, również przysłuchując się opowieściom chłopaka, natomiast za każdym razem, kiedy Cedric i Wiktoria śmiali się razem, Falen posyłał bratu jakby zazdrosne spojrzenie, po czym wracał do swojej dwórki.
_______________________________________________________________________

Cześć!!! :D Co sądzicie o tym rozdziale? Mam nadzieję, że nie rozczarowałam was za bardzo xd haha, mówię poważnie ;) Proszę o pokaźną liczbę komentarzy, bo chciałabym wiedzieć co myślicie (ups, przez was i brak komentarzy zaczynam się powtarzać ;)) A tak serio uważacie, że historia zapowiada się ciekawie, czy nie konieczni? Do następnego posta^^^

8 komentarzy:

  1. Uuu Falen jest zazdrosny... :D
    No takiego czegoś to ja się nie spodziewałam!
    Rozdział cudowny :*
    Czekam na nn :**
    KC ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. *-*
    nonono Falen sie chyba zazdrosny zaczął robić.. xd
    dodaj szybko nast. cz. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe i emocjonujące :) Powodzenia ;3 Zapraszam Selenators i nie tylko ! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. aaaaaa. Wciągneło mn to. Liczę szybko na next :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć! Obiecałam, więc jestem.
    Oczywiście, że mnie nie zawiodłaś. Rozdział jest bardzo dobrze napisany.
    Ogólnie, podoba mi się ta historia.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej ;) Tu Ola Piechota
    Wiem, że obiecałam czytać, ale u mnie z czasem jest trochę słabo :P Nie spodziewaj się, więc zbyt częstych komentarzy. Jednak to nie znaczy, że ich w ogóle nie będzie :)
    A co do rozdziału... Podobał mi się... Fajny jest król, ale jednak najbardziej ciekawi mnie Falen!!! Wiem, że gra tego nieprzyjemnego, ale jest najlepszy!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Znowu Falen <3
    Tajemniczy elf. Rozdział podobał mi się, ale nie rozpiszę się za bardzo przede mną jeszcze tylko 70 rozdziałów.
    Coco E.

    OdpowiedzUsuń