środa, 20 listopada 2013

Rozdział 8


Kiedy Cedric prowadził ich po krętej dróżce między drzewami o lśniących, srebrnych liściach, panowała całkowita cisza. Zaniepokojona Nimfadora i książę wymieniali co jakiś czas uwagi w myślach, zerkając dyskretnie, ale i badawczo na dziewczynę.
- Wiki, co się dzieje? – szepnął w końcu jej brat, nie wytrzymując napięcia. 
- Co? Nie, nic… - odpowiedziała słabym głosem, patrząc wszędzie byleby nie w przenikliwe, orzechowe oczy brata.
- Kogo ty chcesz oszukać? Widzimy, że coś się dzieje -  nie dawał za wygraną. – Chodzi o Falena, prawda? Cedric mówił mi, iż był dziś rano u ciebie. Z twojego zachowania wywnioskował, że Falen nie był mile widziany… Co się wtedy stało? 

 
- Eryku, naprawdę wszystko jest dobrze i nie ma sensu drążyć tego tematu. Nie mam ochoty się z tobą sprzeczać – nie poddawała się.
- Serio? Nie wierzę, że nadal nie chcesz nam nic powiedzieć. Wiki, to wszystko widać! Jesteś nerwowa, spłoszona, a do tego tak blada, że wystarczy wymodelować ci trochę uszy i każdy weźmie cię za elfa! – syknął stłumionym głosem.
- Jestem niewyspana i tyle – rzuciła poirytowana, wymijając brata i rozpoczynając wymuszoną rozmowę z Cedriciem, mającą na celu tylko i wyłącznie zakończenie poprzedniej, prowadzonej z Erykiem. I w ten sposób minęło kolejne pół godziny. Gdy w końcu dotarli do pięknej i malowniczej wsi, powitał ich dźwięczny śmiech bawiących się nieopodal dzieci. Mimo iż Wiktoria była w Sylur już wiele razy, widok małych, kolorowych domków, nadający wiosce baśniowego charakteru i słodka woń kwiatów zapierały jej dech w piersi. Ludzie, a raczej elfy w Sylur były niezwykle przyjazne i zawsze ciepło ich witały. Często wzbudzali też ciekawość dzieci, które szybko ich otaczały i pytały o różne rzeczy. Nimfadora zawsze lubiła tą zgraję, chętnie z nimi rozmawiała, a czasami nawet bawiła się z nimi chwilę, aby sprawić maluchom przyjemność. Cedric też był dla nich uprzejmy i czasem pozwalał bawić się swoim rycerskim ekwipunkiem, pilnując tylko, aby dzieci nie zrobiły sobie krzywy. Dzieciaki ich kochały. Nimfadora i Cedric byli ich idolami, w przeciwieństwie do Falena, którego bali się i gdy tylko się zbliżał, chowały się po domach. Ich zachowanie rozśmieszało starszego księcia, słynącego z nieprzejmowania się opiniami ludu. Przez swoją postawę dorobił się wielu wrogów, lecz ich wszystkich miał w równym stopniu za nic. Jednak posiadał również sporo przyjaciół, oczywiście podobnych sobie. Wiktorii natomiast na widok roześmianych, przyjaznych dziecięcych twarzyczek od razu zrobiło się ciepło na sercu. Dziewczyna nie kryła zdziwienia, kiedy mali Karanijczycy odnosili się do niej i Eryka z podobnym szacunkiem jak do księżniczki i młodszego z książąt.
- Jak dorosnę,  będę tak silny jak ty – zadeklarował mały, płowowłosy chłopiec, gdy Cedric pozwolił mu potrzymać swój jarzący się bielą miecz. 
- Z całą pewnością – powiedział książę, uśmiechając się ciepło. – Zobaczysz, jeszcze będziesz wielkim rycerzem tak samo jak twój brat, Triass.
Na te słowa twarz malucha rozjaśnił uśmiech.
- Urocze, nie? – spytał Eryk, obserwując z rozbawieniem, jak dwie małe dziewczynki plotą Nimfadorze nierówne warkocze. – Ona jest dla wszystkich taka życzliwa…
- Tak – przyznała, uśmiechając się mimowolnie, obserwując z pewnej odległości, jak na twarzy księżniczki pojawił się ledwo dostrzegalny grymas, kiedy jedno z dzieci nieumyślnie pociągnęło ją za długie pasmo złotych włosów. – Nie dziwię się, że ją kochasz. Bylibyście piękną parą.
- No tak… - zasępił się nagle Eryk, a jego orzechowe oczy pociemniały.
- Coś nie tak? – zdziwiła się dziewczyna.
- Przecież wiesz… Mówiłem ci już o tym…
- Ach, no tak… Zupełnie zapomniałam – westchnęła smutno. – Na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie… Przecież taka miłość nie może pozostać niespełniona.
- Tak myślałem… - zaczął niepewnie. – Może mogłabyś pomówić o tym z Cedriciem? Przekonać go, żeby się za nią wstawił u króla…
- Ja? Przecież ty też jesteś jego przyjacielem, ciebie również wysłucha.
- No, ale wiesz… Jesteście razem i myślę, iż prędzej ulegnie swej ukochanej niż jej bratu – wyjaśnił, patrząc na nią błagalnie.         
- Zależy mi na Nimfadorze, więc spróbuję, ale nie obiecuję, że to coś da. W sumie na miejscu jej ojca też bym chciała zabezpieczyć wszelkimi możliwymi sposobami godną przyszłość swojego dziecka, zwłaszcza jeśli byłoby na czarnej liście kogoś takiego jak Falen. Muszę przyznać, że trochę rozumiem Wespazjana.
- Ale nigdy nie unieszczęśliwiałabyś kogoś ci bliskiego i to w taki sposób – wtrącił Eryk żywo.
- No jasne, że nie. Mam tylko szczerą nadzieje, iż to coś da. Naprawdę jesteście dla siebie stworzeni.
- Nie wiem, jak ci dziękować – odparł chłopak z wyrazem szczerej wdzięczności w oczach.
- Jeśli masz już komuś dziękować, to tylko Cedricowi, jeżeli uda mu się urobić ojca – powiedziała, a brat posłał jej promienny uśmiech. Kiedy Nimfadora po chwili zawołała Eryka, żeby pomógł jej wyplatać z włosów kwiatki i srebrne listki, które wplotły jej ku własnej uciesze maluchy, Cedric podszedł do Wiktorii i objął ją w pasie.     
- Jesteś niesamowity – szepnęła mu do ucha dziewczyna. – One są w was zapatrzone jak w obrazek. Kochają was.
- Przesadzasz – odparł skromnie, całując ją delikatnie w usta. – Za to ja jestem dokładnie tak zapatrzony w ciebie, a może bardziej?.
Serce Wiktorii zabiło szybciej, uwalniając się od resztek strachu, zasianego przez Falena. Trwali tak zatraceni w sobie, rozkoszując się wzajemna bliskością, gdy Cedric przerwał ciszę swym aksamitnym głosem.
- W przyszłym tygodniu ma się odbyć małe przyjęcie z okazji 126 urodzin Falena. To będzie dobra okazja, żeby się rozerwać, a widzę, iż bardzo by ci się to przydało – powiedział, gładząc ją po policzku. Serce dziewczyny zamarło na sam dźwięk imienia starszego księcia, przypominając o wszystkim, o czym zdążyła chociaż na chwile zapomnieć. Wiktoria jednak nie dała tego po sobie poznać i powiedziała tylko, siląc się na lekki, lecz zarazem sarkastyczny ton:
- Małe? To będzie jakieś 300 osób czy 350?
- Blisko… - Cedric uśmiechnął się zawadiacko, kiedy ona spojrzała na niego spod uniesionej brwi. – Około 500… Ale co to jest – z rozbawieniem machnął lekceważąco ręką, a Wiktoria wywróciła teatralnie oczami.
- I ja mam się niby wtedy rozerwać? Przecież wiesz, że czuję się nieswojo, gdy otacza mnie tylu ludzi… - powiedziała ponuro.
- Oj, przecież wiem, że i tak pójdziesz, a jak nie to możemy znaleźć sobie jakieś ustronne miejsce… - odparł ściszonym głosem z trudem powstrzymując śmiech. – Ale tyko jeżeli chcesz, żeby służba zaczęła gadać.
- Niech ci będzie, pójdę. Ale potrzebuję małej zachęty – powiedziała, uśmiechając się ładnie, trzepocząc wachlarzem długich, czarnych rzęs.
- Chętnie ci ją dam – szepnął książę z błyskiem w oku. Następnie Cedric przysunął się bliżej do dziewczyny i złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Potem jeszcze jeden i jeszcze kolejny. Tą krótką i jakże ulotną chwilę namiętności przerwał im jednak donośny dźwięk oklasków.
- Ups, zapomniałem, że mamy widownie – rzucił Cedric, rozbawiając Wiktorię swoją konspiracyjną miną.
- Nie szkodzi, dokończymy innym razem.
                                                                                                  Miranda^^^
_______________________________________________________________________________

Część :D przepraszam, że tak długo nie dodawałam, bo tydzień to sporo, ale wiecie jak to jest, kiedy chodzi się do szkoły ... :P  Mam nadzieję, ze was nie rozczarowałam i przepraszam za błędy jeśli jakieś znaleźliście (sczytywałam to, ale mogłam coś przeoczyć) ;) Jeśli przeczytaliście, to pozostawcie po sobie ślad, nawet jeśli twierdzicie, że nie umiecie pisać komentarzy ;) Bo niektórzy tak mówią... :D Do następnego!
PS 
Zachęcam do głosowania na ten blog  w sondzie na tej stronie :) Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, to jest anonimowe i nawet chyba nie trzeba mieć konta na bloggerze, aby oddać głos ;* 
http://spis-blogow-z-opowiadaniami.blogspot.com/

11 komentarzy:

  1. Cudowny <3
    I słodki...
    Szkoda, że Wiktoria nie może wszystkiego powiedzieć Cerdricowi -.-
    Mam nadzieję że wszystko się ułoży :D
    Jak chcesz to zapraszam Cię na mojego bloga z odskoczniami ;)
    Może Ci się spodoba,bo jest też o magii :D
    Kocham i czekam na mm <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Parę błędów jest co prawda, ale po za tym ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż jest kilka błędów, w sumie jak na prawie każdym blogu, który czytam, jest fajnie i ciekawie. Na początku nie mogłam zorientować się, z kim rozmawiał Eryk o Nimfadorze, a rozmawiał z Wiktorią, tak?
    Trochę żal mi Torii, ale akcja jakaś musi być. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży :)
    Pozdrawiam (i zapraszam na pelargiaa.blogspot.com)
    Pelargia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest super;****
    czekam na nexta<89
    PS.Jak byś mogła to wpadnij na moje blogi i zostaw po sobie ślad;))))
    Z góry dziękuje;DD

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja udaję, że umiem pisać komentarza :P
    Rozdział jak zwykle (a czego się spodziewać ;) ) był fantastyczny!!! Słodkie było jak te dzieci bawiły się z Cedricem i Nimfadorą! I te kwiaty we włosach :)
    I tak szczerze to podziwiam Wiktorię i chcę, żeby była szczęśliwa, ale nie wiem dlaczego teraz tak nagle bardzo polubiłam Eryka :D
    Przepraszam, jeśli źle napisałam imiona, ale nie jestem dobra w zapamiętywaniu :P
    Na dzisiaj muszę skończyć czytanie, ale ne pewno będę jeszcze wpadać :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten lepszy od poprzedniego ;) Musisz wymyślić, jakiś lepszy związek słów niż "trzepotanie wachlarzem rzęs" bo w końcu odlecą i tyle ich będzie. Jeżeli za którymś (trzecim czy czwartym) razem człowiek o takim trzepotaniu, nie jest to już urocze a irytujące :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiktoria była w Sylur? To jedyny błąd zauważony przeze mnie. Jeszcze tylko 65 rozdziałów
    Coco Evans

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudo Wiktoria i Cedric normalnie bosko są tacy słodcy i uroczy że aż nie da się tego opisać w większej ilości słowach

    OdpowiedzUsuń